sobota, 23 marca 2013

Domowe Bounty


Przyznam, że nie jadam za często Bounty, nie jestem po prostu ich wielkim fanem. Jednak wczoraj zdecydowałam się stworzyć coś słodkiego z mlekiem skondensowanym i po niedługich namysłach stanęło na tych małych batonikach. Szybkie w wykonaniu, wręcz banalne! Trzeba się mocno postarać, żeby nie wyszły...
I smakują dużo lepiej od oryginału. Mocno wilgotne nadzienie, delikatnie rozpływające się w ustach... Oblane pyszną czekoladową polewą. Z każdym gryzem czuje się głęboki smak wiórek kokosowych skąpanych w przepysznym mleku skondensowanym. Są tak wspaniałe, że nawet ja nie mogę się im oprzeć i bym tylko je jadła, jadła i jadła... :)


Domowe Bounty
porcja na 8 sztuk
przepis z tego bloga (z obrazkami)
Składniki:
  • 200 g czekolady
  • 1,5 szklanki wiórek kokosowych
  • 1/2 szklanki słodzonego mleka skondensowanego
W misce wymieszać mleko skondensowane z wiórkami, aż całość utworzy twardą, kleistą masę. Rączkami formować małe walce (długości około 5 cm), należy mocno ściskać nadzienie, aby całość była zwarta. Uformowane przyszłe batoniki układać w naczyniu wyłożonym papierem do pieczenia. Aby było łatwiej formować najlepiej myć ręce co 3-4 batoniki, nie wycierając ich (inaczej mówiąc formować wilgotnymi dłońmi). Naczynie wstawić na min 20 minut do zamrażalnika. 
W międzyczasie rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej. Wyjmować pojedynczo batoniki i zanurzać je w roztopionej czekoladzie. Za pomocą dwóch widelców obtoczyć je dokładnie w czekoladzie, wyjąć, poczekać aż nadmiar czekolady ścieknie i ułożyć batonik na papierze do pieczenia. 
Odstawić na kilka godzin aż czekolada całkiem stężeje. 
Przechowywać do 5 dni w szczelnym pojemniku. Można również przechowywać w lodówce, ale wtedy szybciej wyschną. 

Smacznego!
J.

czwartek, 21 marca 2013

Angielskie ciasteczka wielkanocne (z rodzynkami i skórką pomarańczową)



Na zewnątrz nadal zima, ale co tam - oficjalnie witamy wiosnę! Mam nadzieję, że lada dzień na stałe zagości nie tylko w kalendarzu, ale i za oknem. Nie mogę się doczekać spacerów na świeżym powietrzu bez poczucia, że zaraz zamarznę. Z okazji tego dzisiejszego "święta" iście wiosenne ciasteczka w kształcie motylków, ozdobione kolorowym lukrem królewskim. Oczywiście ciastka można zrobić w dowolnym kształcie, wygląd tylko podkreśla ich charakter. Są to ciasteczka jadane w Anglii w Wielkanoc. Maślane, kruchutkie, naszpikowane aromatyczną skórką pomarańczową i rodzynkami. Ostrzegam tylko, że trzeba pilnować piekarnika: nie nastawiłam sobie czasu i gdy przyszłam do kuchni po około 13 minutach okazało się, że pierwsza porcja ciastek nadaje się co najwyżej do kosza :(. Potem było już na szczęście idealnie.




Ciasteczka z rodzynkami i skórką pomarańczową
przepis z bloga Dorotki

Składniki:
  • 225 g masła, w temperaturze pokojowej
  • 120 g drobnego cukru 
  • 1 żółtko
  • 280 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka przyprawy korzennej do piernika
  • szczypta soli
  • 2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
  • 60 g drobnych rodzynek.

Lukier królewski:
  •  białko
  • szklanka cukru pudru
  • barwniki spożywcze
Masło z cukrem ubić mikserem. Dodać żółtko, utrzeć. Dodać pozostałe składniki, szybko wyrobić na jednolitą masę. Ciasto spłaszczyć, owinąć folią, schłodzić w lodówce przez 1 godzinę. Schłodzone ciasto rozwałkować na grubość około 7 mm, lekko podsypując mąką. Wycinać ciasteczka (np. foremkami w kształcie motylków), przenosić na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec w temperaturze 190ºC przez około 10-12 minut, do lekkiego zezłocenia. Studzić na kratce.
Przygotować lukier królewski: białko ubić na sztywno, a następnie dalej miksować dodając powoli cukier puder. Podzielić masę na kilka części i każdą zabarwić odrobiną barwnika. Dekorować ciastka według uznania.

Smacznego!
P.

środa, 20 marca 2013

Ptysie z bitą śmietaną


Wiem, ostatnio były eklerki, teraz są ptysie, mało różnorodnie u nas. Jednak nie będę ukrywać, że robiłam je za jednym razem, więc przepisy muszą być blisko siebie. Z tego samego, idealnego ptysiowego ciasta. W najbardziej klasycznej, najprostszej i chyba najszybszej wersji - z bitą śmietaną. Do tego wszystkiego wyglądające uroczo po oprószeniu cukrem pudrem. Naprawdę nie sposób się im oprzeć... 

Ptysie z bitą śmietaną
Składniki:
  • 1 szklanka wody
  • 125 g masła
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 4 jajka
Na nadzienie:
  • 500 ml śmietany kremówki (30 lub 36%)
  • 2 łyżeczki cukru pudru 
  • 2 łyżeczki żelatyny (opcjonalnie)
Dodatkowo:
  • cukier puder do oprószenia
W rondelku zagotować wodę z masłem. Na gotującą wodę wsypać mąkę i mieszać, by się całość nie przypaliła. Ciasto jest gotowe, gdy ma szklisty wygląd i odchodzi od garnka. Pozostawić do całkowitego ostudzenia (jest to bardzo ważne, inaczej ptysie nie urosną w piekarniku).
Po tym czasie zmiksować z jajkami (mikserem ze spiralnymi końcówkami) lub utrzeć drewnianą łyżką. Masę wyciskać na blaszkę za pomocą szprycy bądź rękawa cukierniczego, z ozdobną lub grubą okrągłą końcówką. Można również wyłożyć łyżką. Zachować duże odstępy. Piec w temperaturze 200ºC przez 25-30 minut. Ostudzić na kratce, przekroić na 2 części.
Żelatynę rozpuścić w minimalnej ilości gorącej wody, lekko przestudzić. Śmietanę kremówkę ubić, pod koniec ubijania dodając cukier puder oraz żelatynę. Przełożyć ubitą śmietanę do szprycy lub za pomocą łyżeczki nadziewać ptysie. 
Gotowe oprószyć cukrem pudrem.

Smacznego!
J.

poniedziałek, 18 marca 2013

Eklerki


Czasem samą siebie zadziwiam. Kto inny bowiem robi w sobotę od rana eklerki, których później nawet nie je... Przyznam szczerze, zjadłam tylko pół jednego, bo niezależnie jak byłyby pyszne, to zwyczajnie nie lubię  ciastek z kremem. Ale już przestanę Was zniechęcać, ponieważ wszyscy, którym je dałam uznali je za pyszne i prosili o więcej. Więc chyba coś w nich jest, nie? :) Ciasto ptysiowe, które zawsze wychodzi, lekkie, puszyste, kruche, po prostu idealne... Do tego pyszny krem budyniowy, polewa czekoladowa i, mrrr, marzenia podniebienia spełnione... 


Eklerki
przepis od mistrzyni kremowych wypieków - Dorotki
porcja na 18 sztuk
Składniki:
Ciasto parzone:
  • 1 szklanka wody
  • 125 g masła lub margaryny
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 4 nieduże jajka
Creme patissiere waniliowy:*
  • 600 ml mleka
  • laska wanilii, przekrojona wzdłuż
  • 6 dużych żółtek
  • 100 g cukru
  • 40 mąki pszennej
  • 40 g skrobi ziemniaczanej
Polewa czekoladowa:
  • 100 g czekolady gorzkiej (lub pół na pół z mleczną)
  • 40 g masła
  • łyżeczka aromatu migdałowego lub Amaretto
W rondelku zagotować wodę z masłem. Na gotującą wodę wsypać mąkę i mieszać, by się całość nie przypaliła. Ciasto jest gotowe, gdy ma szklisty wygląd i odchodzi od garnka. Pozostawić do całkowitego ostudzenia (jest to bardzo ważne, inaczej eklerki nie urosną w piekarniku). Po tym czasie zmiksować z jajkami (mikserem ze spiralnymi końcówkami) lub utrzeć drewnianą łyżką.
Masę wyciskać na blaszkę za pomocą szprycy bądź rękawa cukierniczego, z ozdobną lub grubą okrągłą końcówką. Można również wyłożyć łyżką. Ptysie powinny mieć około 10 cm długości i 3 cm szerokości.
Piec w temperaturze 200ºC przez 20 - 30 minut (ja piekę 25 minut). Ostudzić na kratce, przekroić na 2 części.

Przygotować krem. W większym garnuszku zagotować mleko z ziarenkami wanilii. Doprowadzić do wrzenia i natychmiast odstawić na bok. Cukier utrzeć z żółtkami do białości, wsypać wymieszane mąki i dalej miksować, aż do uzyskania gładkiej pasty.
Pastę wlać do ugotowanego mleka, wymieszać do rozpuszczenia grudek. Postawić na palnik (średnia moc) i zagotować, cały czas mieszając drewnianą łyżką. Od momentu zagotowania gotować około 1 mm, mieszając, aż krem zgęstnieje. Zdjąć z palnika. Ostudzić, mieszając, bo lubi się formować 'kożuch'.
Krem umieścić w rękawie cukierniczym, lub łyżką - wykładać na spody eklerków, przykrywać górą ciastek. 

Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej, wmieszać masło, wymieszać, do roztopienia, dodać aromat lub likier. wymieszać. Polać wierzch eklerków czekoladą. Można również nie robić polewy lecz posypać cukrem pudrem. 

Smacznego!
J.

*Na zdjęciach z bitą śmietaną

niedziela, 17 marca 2013

Jabłecznik orzechowy


Jak ja lubię, gdy ciasta znikają w mgnieniu oka... A tak było właśnie z tą przepyszną szarlotką, którą zaniosłam na spotkanie z okazji urodzin przyjaciółki. Urodziny - powinien być tort... Dlaczego zatem ode mnie jednak jabłecznik? Hm, akurat ta wersja siedziała mi w głowie i nie dawała mi spokoju, odkąd ją zobaczyłam u WhitePlate, a poza tym miałam się z ciastem najpierw przemieszczać przez pół miasta przez cały dzień, a ciężko wozić ze sobą tort... Tyle w kwestii wytłumaczenia. A charakterystyka ciacha? Przepyszny orzechowy spód (ok, mój D. jak zwykle musiał wtrącić swoje "ale", uznając, że jednak woli bez takich "udziwnień" - nie zna się) + mocno cynamonowy mus jabłkowy + bezowa pierzynka pod orzechową kruszonką. Nie dziwne, że szybko zniknęło. Miałam zacytować zachwyconą koleżankę, ale zapomniałam, jak dokładnie sformułowała swoje "ochy i achy" :). Zdjęcia przekroju ciasta niestety nie udało się zrobić w ciemnej knajpie, więc by przekonać się, jak wygląda w środku, trzeba je po prostu jak najszybciej zrobić!


Jabłecznik orzechowy
Przepis z bloga GotujeBoLubi

Składniki:
Spód:
  • 1 szklanka orzechów włoskich
  • 1,5 szklanki mąki
  • 150 g masła
  • 2/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 100 g cukru pudru
  • 3 żółtka
Nadzienie:
  • 5-6 jabłek
  • 3 łyżki masła
  • 1 łyżka cynamonu
  • 2 łyżki cukru
Beza:
  • 3 białka
  • 3 łyżki cukru waniliowego

Orzechy uprażyć na suchej patelni aż się zezłocą. Zmielić w blenderze na drobny pył i pozostawić do ostygnięcia. Mąkę przemieszać z cukrem pudrem, proszkiem do pieczenia i zmielonymi orzechami. Dodać masło, posiekaj je ze składnikami sypkimi, a potem dodać żółtka i szybko zagnieść ciasto. Podzielić na dwie części (1/3  i 2/3), schować do lodówki na przynajmniej 2 godziny (lub nawet na całą noc). Przygotować jabłka: obrać i pokroić. W rondlu rozpuść masło i dusić na nim jabłka z cukrem i cynamonem, aż zamienią się w mus. Pozostawić do ostygnięcia. Tortownicę wylepić większa częścią ciasta (także boki blaszki). Przestudzone jabłka wyłóż na przygotowany spód. Przygotować bezę: białka ubić na sztywno. Pod koniec dodać i ubijać aż piana stanie się gęsta i sztywna. Rozprowadzić bezę równomiernie na warstwie jabłek. Pozostałą część ciasta zetrzeć na bezę.
Ciasto piec w 175 stopniach przez ok. 45 minut. Ostudzić.

Smacznego!
P.

piątek, 15 marca 2013

Muffiny marchewkowe z bananami i rodzynkami


Czasem nachodzi mnie ochota upieczenia czegoś zdrowszego. Takiego, żebym mogła dawać to każdemu i z czystym sumieniem mówić, że może zjeść, ile tylko jego dusza zapragnie. Gdy ostatnio kupiłam marchewki, żeby upichcić sobie zupkę, ewentualnie obiad, w efekcie nie powstrzymałam się i upiekłam z nich muffinki. Jakoś tych babeczek za dużo na naszym blogu niedługo będzie... Wyszły pyszne! Lekko wilgotne, dzięki dodatkowi bananów, cudownie owsiane (och, ta moja słabość do owsianych wypieków... :>), wyjątkowe dzięki rodzynkom i oczywiście przepyszne, bo marchewkowe. Nic innego Wam nie zostaje, tylko lecieć do sklepu po składniki, a później do kuchni, aby je upiec!


Muffiny marchewkowe z bananami i rodzynkami

Porcja na 16 sztuk
Składniki:

  • 1 i 1/4 szklanki mąki pszennej
  • pół szklanki brązowego cukru
  • pół łyżeczki sody
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • szczypta cynamonu
  • szczypta soli
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • pół szklanki rodzynek
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 jajko, roztrzepane
  • 1/3 szklanki mleka
  • 4 średnie marchewki, obrane i starte na tarce o grubych oczkach
  • 1 średni, dojrzały banan, zmiksowany

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Piekarnik rozgrzać do 200 stopni. Formę wyłożyć papilotkami. 
W dużej misce wymieszać ze sobą suche składniki: mąkę, cukier, sodę, proszek do pieczenia i przyprawy. Dodać płatki owsiane i rodzynki, wymieszać. Dodać pozostałe składniki (oliwa, jajko, mleko, marchew, banana). Wymieszać wszystko do połączenia. Nakładać ciasto do papilotek, prawie do pełnia. Wstawić i piec przez około 23 minut - aż wbity patyczek będzie wychodzić czysty. Wystawić z piekarnika, odczekać chwilę, wyjąć z formy i ostudzić.

Smacznego!
J.

czwartek, 7 marca 2013

Wiosenne czekoladowe babeczki


Chociaż piękne wiosenne słońce ma nas podobno na kilka dni opuścić nie możemy zapominać o tym, że wiosna już tuż tuż. A cóż innego lepiej pomaga podtrzymać dobry humor i pełnię energii niż pyszne czekoladowe wypieki? 
Nasze nowe babeczki zachwycają wszystkich zarówno smakiem, jak i urodą. Pyszne, puszyste, mocno czekoladowe, niczym najlepsze murzynki. Ze słodyczą ciasta wspaniale zgrywa się polewa z gorzkiej czekolady, która dopełnia smak i nadaje mu głębię. Kwiatuszki na wierzchu babeczek sprawiają, że nie można się im oprzeć... A może jakiś Pan się skusi dać takiego kwiatka swej kobietce z okazji jutrzejszego święta? ;)


Wiosenne czekoladowe babeczki
porcja na 12 sztuk
Składniki:
  • 100 g masła, miękkiego
  • 100 g cukru
  • 2 jajka
  • 150 g mąki pszennej
  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta imbiru
  • szczypta cynamonu
  • 4 łyżki kakao
  • 4 łyżki mleka
  • 4 łyżki śmietany kremówki
Na polewę:
  • 50 g gorzkiej czekolady, posiekanej (jak ktoś woli może być mleczna)
  • 4 łyżki śmietany kremówki
Do ozdoby:
  • 15 sztuk marshmallow'ów
  • 12 sztuk m&m'sów
Piekarnik rozgrzać do 190 stopni. Formę wyłożyć papilotkami. Masło utrzeć, aż będzie jasne i puszyste (około 3 minuty). Dodać cukier, miksować około 1 minuty. Wbić jajka i zmiksować. Dodać pozostałe składniki i wszystko wymieszać łyżką. Ciasto rozłożyć do papilotek (zajmuje około 3/4 wysokości). Piec około 20 minut, aż wbity w środek patyczek będzie wychodzić suchy. Wyjąć, odczekać chwilę, wyjąć z formy i ostudzić. 
Śmietanę kremówkę na polewę zagrzać do wrzenia, ciągle mieszając. Zdjąć z palnika, dodać czekoladę i wymieszać dokładnie (można zmiksować). Marshmallow pokroić na ćwiartki (na pół, później na ukos). Smarować wierzch babeczek polewą, po czym układać na niej kwiatki. Odstawić, aż polewa zastygnie. 
Smacznego!
J.

niedziela, 3 marca 2013

Babeczki z konfiturą pomarańczową i czekoladą


Po długiej, bardzo długiej przerwie w pieczeniu z mojej strony w końcu podjęłam decyzję o przełamaniu się i powrocie do aktywnego prowadzenia bloga. Zwyczajnie sesja, zimowe wyjazdy i lenistwo wynikające z mrozu za oknem (ciężko coś upiec, gdy nie ma się ochoty na wytknięcie nosa spod kołdry w celu kupienia składników ;)), nie sprzyjają wielu wypiekom... Jednak idzie wiosna, a wraz z nią nowe słodkie przepisy u nas!
Jako pierwsze muffiny (mamy do nich jakąś wielka słabość i niedługo zabraknie nam nowych pomysłów na nie ;)) o typowo zimowym smaku - cytrusowo-czekoladowym. Małe babeczki są pyszne, puszyste, o lekko waniliowym zapachu. Już od początku wywołują burczenie we wszystkich brzuszkach (mrrr... ta czekoladowa polewa!), jednak zachwycić można się dopiero po pierwszym gryzie, kiedy to odkrywa się w środku kwaśną niespodziankę. Niespodziankę, która dopełnia smak, nadaje muffinom wilgoci i sprawia, że są niezwykłe - konfiturę pomarańczową! W skrócie, pyszne, proste, dla każdego! :)



Babeczki z konfiturą pomarańczową i czekoladą

porcja na 12 - 15 babeczek
przepis z Moich Wypieków
Składniki:
Na babeczki:

  • 2 jajka
  • 160 ml mleka
  • 75 g roztopionego masła
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej lub ekstraktu z wanilii
  • 225 g mąki pszennej
  • 90 g drobnego cukru do wypieków
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • 8 łyżek konfitury lub dżemu pomarańczowego

Na czekoladową glazurę:


  • 150 ml śmietany kremówki
  • 100 g gorzkiej czekolady (70%), posiekanej
  • 50 g mlecznej czekolady, posiekanej


Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Przygotować ciasto: Do większego naczynia wbić jajka, wlać mleko, masło i pastę z wanilii. Przy pomocy rózgi wymieszać. Dodać przesiane suche składniki i wymieszać rózgą, do połączenia.
Formę do muffinek wyłożyć papilotkami. Nałożyć do foremek 2/3 ciasta. Następnie do każdej foremki nałożyć czubatą łyżeczkę konfitury pomarańczowej. Na konfiturę nałożyć resztę ciasta, delikatnie ją rozprowadzając po konfiturze. 
Piec w temperaturze 190ºC przez około 20 - 25 minut, do tzw. suchego patyczka. Wyjąć, przestudzić na kratce.
Przygotować glazurę. Śmietanę podgrzać w małym garnuszku, do zagotowania. Zdjąć z palnika, dodać posiekaną czekoladę. Odstawić na kilka minut, aż czekolada się roztopi, następnie wymieszać. Gęstą glazurą ozdobić babeczki. 

Smacznego!
J.

piątek, 1 marca 2013

Muffinki pizzowe

Dawno nie proponowałam wytrawnych wypieków. Miałam akurat w domu sporo smakowitych resztek, wymyśliłam więc, by przygotować muffiny w wersji a la pizza - z serem, szynką, pomidorem i ziołami. Muszę przyznać, że to był strzał w dziesiątkę - powstała przepyszna, pięknie pachnąca przekąska. "Pizzerinki" były najlepsze na ciepło, od razu po wyjęciu z pieca, ale okazały się także wspaniałe na zimno - zabrałam je następnego dnia jako drugie śniadanie na uczelnię. Dodam jeszcze małą wpadkę kulinarną: taka była z siebie zadowolna mieszając składniki, że dopiero po napełnieniu kilku papilotek masą uświadomiłam sobie, że pominęłam proszek do pieczenia i sodę, a bez nich babeczki przecież by mi w ogóle nie wyrosły. Szybko naprawiłam błąd i na szczęście wyszło pysznie.
Muffinki pizzowe

Składniki:
  •  1 i 1/3 szklanki mąki (część zastąpiłam otrębami)
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody
  • 2 jajka
  • 1/3 szklanki oleju
  • 1/3 szklanki przecieru / soku pomidorowego
  • garść pokrojonej w kosteczkę szynki/kiełbaski
  • dwie garście startego żółtego sera
  • łyżeczka soli
  • pół łyżeczki pieprzu
  • łyżka ziół prowansalskich (lub innych ziół według upodobania)
W misce wymieszać mąkę z przyprawami, proszkiem i sodą. W drugiej misce wymieszać jajka z olejem i przecierem pomidorowym. Zawartość obu misek połączyć dodając ser i mięso. Masę nakładać do wyłożonej papilotkami formy na muffiny. Piec przez około pół godziny w temperaturze 180 stopni. 

Smacznego!
P.

wtorek, 26 lutego 2013

Aromatyczne ciasto mocno czekoladowe

Jakoś tak wychodzi, że od pewnego czasu trzymam się z daleka od piekarnika. A to brak czasu, a to sił, a to pomysłów... Ale gdy w weekend odwiedzili mnie rodzice po prostu musiałam coś upiec, zwłaszcza, że zbliżały się imieniny taty. W szafce jak zwykle znalazłam kilka tabliczek gorzkiej czekolady i dużo przypraw, padło więc na baaaardzo czekoladowe, a dzięki imbirowi, cynamonowi i skórce pomarańczowej mocno aromatyczne, a poza tym niemal  bezmączne ciasto. Przygotowanie jest banalne, a smak fenomenalny, ale ostrzegam: tylko dla fanów porządnej, gorzkiej czekolady.



Aromatyczne ciasto mocno czekoladowe

Składniki:
  •  200 g gorzkiej czekolady (80% kakao)
  • 200 g masła
  • 2/3 szklanki cukru
  • 3 średnie jajka
  • 2 czubate łyżki mąki
  • czubata łyżeczka cynamonu
  • czubata łyżeczka imbiru
Połamaną na kawałki czekoladę i pokrojone masło umieść w rondelku, rozstapiać na wolnym ogniu do uzyskania jednolitej masy, nie doprowadzając do wrzenia. Odstawić do ostygnięcia. Jajka utrzeć mikserem z cukrem. Masę jajeczną powoli wlewać do czekolady, miksując na wolnych obrotach. Następnie wmieszać mąkę wraz z przyprawami. Masę przelać do niewielkiej blaszki (np. tortownica o średnicy 18 cm) wyłożonej papierem do pieczenia. Ciasto piec przez pół godziny w temperaturze 190 stopni. Smaczne zarówno na ciepło (np. z gałką lodów), jak i na zimno.

Smacznego!
P.

sobota, 9 lutego 2013

Tort cappuccino


Niektórzy chyba nie wiedzą, kiedy się urodzić ;p Mój D "wybrał sobie" datę rok w rok przypadającą w środku okropnego okresu zwanego sesją. No ale nie byłabym sobą, gdybym nawet w takich okolicznościach nie dała rady czegoś upiec.W tym roku, by podwoić radość jubilata postawiłam na ciasto, które było świątecznym hitem jego mamy. Cóż, trochę wyzwanie, zwłaszcza że przepis spisałam samymi skrótami myślowymi. Na szczęście efekt więcej niż zadowalający. Receptura odtworzona, wygląd odpowiedni, a po spróbowaniu od razu było wiadomo, że to tamto świąteczne ciasto. No i dla mnie też dobrze, że się tego pieczenia podjęłam, bo już prawie zapomniałam, jak to jest zrelaksować się, dzięki spędzeniu czasu w kuchni, zamiast na nauce. Co do samego torciku - pyszna, delikatna pianka cappuccino na czekoladowym spodzie i pod śmietankową pierzynką. Mniaam.




Tort cappuccino

Składniki na spód:
  • 1/2 szklanki cukru
  • 80 g margaryny
  • 2 łyżki kakao
  • 2 łyżki wody
  • 2/3 szklanki mąki
  • płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3 jajka
Pianka cappuccino:
  • 1 i 1/3 szklanki gorącego mleka
  • 3 łyżki żelatyny
  • 170 g masła
  • szklanka cukru
  • 4 jajka
  • 5-6 łyżek cappuccino czekoladowego (proszku)
  • "śmietanka" błyskawiczna (typu Śnieżka)
Przygotować spód: cukier rozpuścić z margaryną w rondelku, dodać kakao i odrobinę wody, ostudzić. Do płynnej masy dodać mąkę, proszek i żółtka. Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie wmieszać do masy. Wylać do blaszki (u mnie tortownica 21 cm średnicy) wysmarowanej tłuszczem, piec około 30 minut w temperaturze 180 stopni, wystudzić.
Przygotować piankę cappuccino: mleko podgrzać i rozpuścić w nim 2 łyżki żelatyny, odstawić do ostudzenia. Tłuszcz utrzeć z cukrem, żółtkami i cappuccino. Białka ubić i również dodać. Połączyć z ostudzonym mlekiem z żelatyną. Masę wylać na spód ciasta i odstawić w chłodne miejsce, by pianka tężała. Przygotować śmietankę instant według przepisu na opakowaniu, dodając do niej łyżkę żelatyny (wcześniej rozpuścić w odrobinie wody, by nieco napęczniała). Wyłożyć śmietankę na wierzch ciasta, gdy pianka cappuccino zacznie już się ścinać. Ciasto wstawić do lodówki na kilka, a nawet kilkanaście godzin. Dekorować tuż przed podaniem - np. oprószyć wiórkami czekolady.

Smacznego!
P.

środa, 6 lutego 2013

Oponki



Tłusty Czwartek w tym roku u nas trochę w wersji last minute. Na szczęście od dziś mogę mówić że mam ferie (krótkie, a po nich znów intensywna praca, ale zawsze trochę wolnego), więc czym prędzej wpadłam do kuchni by przygotować coś typowo karnawałowego. Oto oponki. Uwielbiam od dziecka - delikatne, serowe, bardzo szybkie w przygotowaniu, idealne na jutrzejszą okazję. Polecam też serdecznie inne przysmaki, które można znaleźć w zakładce Tłusty Czwartek :)



Oponki
przepis na podstawie KwestiiSmaku

Składniki:
  • 250 g mąki
  • 200 g twarogu trzykrotnie mielonego
  • 2 jajka
  • łyżeczka sody
  • 1/4 szklanki cukru
  • olej do smażenia
  • cukier puder do opróyszenia
Mąkę przesiać razem z sodą do miski, dodać ser, cukier oraz jajka. Składniki wymieszać, wyrobić chwilę ręką na gładkie ciasto. Wyłożyć je na stolnicę lub blat podsypany mąką. Rozwałkować na grubość 1-1,5 cm. Wyciąć szklanką kółka (około 6 - 7 cm), w środku małym kieliszkiem wyciąć mniejsze kółeczka.
Nagrzać olej, w średnim garnku (zużyłam około 750 ml). Oponki smażyć partiami, by się nie stykały, przez około 2,5 minuty z każdej strony. Odkładać na ręczniki papierowe. Oprószyć cukrem pudrem.

Smacznego!
P.