niedziela, 2 czerwca 2013

Zakwas żytni - produkcja, czyli początek cyklu Blondies in the bakery

Wspominałyśmy już wcześniej, że zaczniemy prezentować Wam również przepisy na chleb na zakwasie. Jest to wypiek wyjątkowy, dający wielką satysfakcję i wygodny do tworzenia na co dzień. Zapach rozchodzący się po całym mieszkaniu podczas pieczenia oraz smak gorącej kromki chleba z masłem są wręcz niezapomniane. Trudno też porównywać smak pieczywa robionego na drożdżach do tego powstałego na zakwasie - ten drugi cechują zupełnie inna głębia smaku, inna struktura kromek i wielokrotnie dłuższy czas zachowania świeżości. 

Tym samym zdecydowałyśmy rozpocząć się cykl przepisów na pieczywo - co tydzień w niedzielę nowy, sprawdzony pomysł na pyszny chleb do przygotowania w domowym zaciszu. Zamieniamy zatem nasze kuchnie w piekarnie i zaczynamy akcję Blondies in the bakery! :) Blondynki, szatynki, bruneci, rudzi i cała reszta - pieczecie z nami? ;)

Jednak, aby stworzyć chleb na zakwasie najpierw trzeba mieć zakwas. Wydawać się Wam może, że wyhodowanie jego jest czymś trudnym, nic bardziej mylnego. Jest to bardzo prosta czynność wymagająca jedynie dużej dozy cierpliwości i odrobiny zaangażowania. Później tak zakwas możecie dać swym bliższym i dalszym przyjaciołom, by oni również mogli założyć małe domowe piekarnie...

Przepis, z którego korzystałam pochodzi od Jeffrea Hamelmana. Przetłumaczony został przez Liskę, która również przeliczyła składniki. Pewnie niektórzy z Was go kojarzą, ja bardzo go polecam.

Produkcja tego zakwasu trwa 4 dni. Piątego można upiec na nim chleb. Można hodować go dłużej, by mieć pewność, że jest gotowy, ale te kilka dni już wystarcza. 

Przez pierwsze dwa dni zakwas karmimy raz dziennie, o tej samej porze.
W dniach 3, 4 karmimy dwa razy dziennie w odstępach 12-godzinnych. Dla ułatwienia przyjęłam godzinę 8:00 jako początek produkcji.

Dzień 1
godzina: 8:00
  • 200 g mąki żytniej razowej typ 720 (około 2 szklanki)
  • 200 g wody, w temperaturze pokojowej (1 szklanka)
Mąkę wymieszać z wodą w szklanym naczyniu. Powstanie bardzo gęsta pasta.
Należy odstawić ją na 24 godziny w temperaturze 24-27 st C - np. przy ciepłym kaloryferze.
Hamelman do produkcji zakwasu zaleca użycie mąki żytniej razowej, ze względu na bogactwo składników odżywczych, jakie się w niej znajduje.

Dzień 2
24 h póżniej, godz. 8:00:
  • 100 g mikstury z dnia poprzedniego (niepełne 1/2 szklanki)
  • 100 g mąki żytniej razowej (1 szklanka)
  • 100 g wody (1/2 szklanki)
Wszystkie składniki wymieszać i odstawić na 24 godziny w temperaturze 24-27 st C.

Dzień 3:
24 h później, godz: 8:00:
  • 100 g mikstury z dnia 2 (niepełne 1/2 szklanki)
  • 100 g mąki żytniej razowej (1 szklanka)
  • 100 g wody (1/2 szklanki)
Wymieszać, przykryć folią plastikową. Odstawić na 12 godzin w temperaturze 24-27 st C.

Dzień 3:
12 godzin później, godz. 20:00
  • 100 g mikstury z dnia 3 (niepełne 1/2 szklanki)
  • 100 g mąki żytniej razowej (1 szklanka)
  • 100 g wody (1/2 szklanki)
Wymieszać, przykryć folią plastikową. Odstawić na 12 godzin w temperaturze 24-27 st C.

Dzień 4:
Powtarzać karmienie zakwasu jak w dniu 3 - czyli rano i wieczorem, w odstępach 12 godzinnych.

Dnia 5 
Zakwas jest gotowy do upieczenia chleba.

Aby upiec chleb wykorzystujemy podaną w przepisie ilość zakwasu. Resztę przechowujemy w lodówce w zamkniętym słoiku lub słoiku przykrytym gazą. Zakwas w lodówce powinniśmy przechowywać maksymalnie dwa tygodnie. Po tym czasie koniecznie powinniśmy go już odświeżyć. Zakwas odświeżamy również przed każdym pieczeniem. 
Aby odświeżyć zakwas należy go dokarmić mąką żytnią razową i wodą w proporcji wagowej 1:1:1 - tak jak dokarmialiśmy 3ego i 4ego dnia. Dokarmiony zakwas (przed pieczeniem chleba lub schowaniem z powrotem do lodówki) należy odstawić na 12 godzin w ciepłe miejsce. 
Z doświadczenia najlepiej dokarmiać mąką żytnia razową typ 720, a nie 2000. Jest ona lżejsza i zakwas lepiej na nim rośnie. Używam również mąki żytniej pełnoziarnistej. 
Zakwas, z powodu że zachodzą w nim procesy fermentacji, będzie miał charakterystyczny zapach "sfermentowanych jabłek" - nie oznacza to, że się on popsuł, ale wręcz przeciwnie, że dobrze pracuje :)

Powodzenia!
J.

A już dziś....


sobota, 1 czerwca 2013

Nutella cupcakes


Ulubione kanapki dzieci? Tylko te z najsłynniejszym kremem czekoladowo-orzechowym! Najwyższa więc pora by Nutellę wykorzystać na blogu: zapraszam na pyszne cupcakes do bólu słodkie i do bólu czekoladowe, idealne dla wszystkich dzieci i innych łakomczuchów. To drugie babeczki, które miałam przyjemność przygotować na konferencję MODA 2.0 (poprzednie TU), dlatego też przyozdobione są logami wielkich projektantów. Jeśli chcecie przygotować je z okazji Dnia Dziecka, proponuję zastosować np. wzorki bajkowe :) Niezależnie od dekoracji: te cupcakes zdecydowanie są warte spróbowania (choć ostrzegam, że sama szczyt zasłodzenia osiągnęłam już w połowie jednego!).


Nutella cupcakes

Składniki:
  • 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżeczka sody
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki mleka
  • 2 jajka
  • 100 g ostudzonego roztopionego masła
  • 12 łyżeczek nutelli
Krem:
  • 100 g miękkiego masła
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 3 łyżki Nutelli
  • 100 ml ubitej śmietanki kremówki
  • (+ opcjonalnie gorzka czekolada + lukrowe pisaki)

(opcjonalnie) Najpierw przygotować czekoladowe ozdobne tabliczki: czekoladę roztopić w kąpieli wodnej, wylać na płaskie naczynie tworząc równomierną warstwę cieńszą od tabliczki czekolady. Zostawić w chłodnym miejscu na kilka godzin. Gdy czekolada całkowicie zastygnie, pociąć ostrym nożem na prostokąty pożądanej wielkości. Mini-tabliczki ozdabiać lukrowymi pisakami (u mnie nazwy światowych domów mody).

Przygotować muffiny. W jednej misce zmieszać składniki suche, w drugiej roztrzepać jajka z mlekiem i masłem. Obie masy połączyć. Do formy na muffiny wypełnionej papilotkami nakładać po łyżce masy, następnie po łyżeczce nutelli i zakrywać kolejną łyżką ciasta. Piec przez 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Wyjąć z formy, gdy przestygną. 
Przygotować krem. Utrzeć masło z cukrem pudrem i nutellą. Delikatnie wmieszać śmietankę. Za pomocą szprycy udekorować  babeczki. Na kremie położyć czekoladowe ozdoby.

Smacznego!
P.




czwartek, 30 maja 2013

Sernik czekoladowy


Cóż lepszego można sobie wymarzyć? Obstawiam, że sernik, czyli jedno z najlepszych rodzajów ciast, i to w wersji mocno czekoladowej jest idealnym wypiekiem dla wielu smakoszy... Kremowy, o intensywnym słodkim aromacie, istna rozkosz dla podniebienia! Zachwycił wszystkich moich bliskich, którzy mieli przyjemność go spróbować, Was pewnie również zauroczy. 


Sernik podwójnie czekoladowy
przepis ze strony BBC GoodFood
porcja na tortownicę 25 cm
Składniki:
Na spód:
  • 85 g masła, rozpuszczonego, ostudzonego
  • 150 g czekoladowych ciasteczek digestive, pokruszonych
Na masę serową:
  • 900 g mielonego twarogu
  • 200 g cukru
  • 4 łyżki kakao
  • 2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 3 łyżki likieru kawowego
  • 3 duże jajka
  • 300 ml kwaśnej śmietany
  • 50 g gorzkiej czekolady, rozpuszczonej w kąpieli wodnej
  • 2-3 łyżki mleka
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Spód tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia. Ścianki wysmarować masłem i obsypać mąką. Zmiksować pokruszone ciastka z masłem, wysypać na spód, wyrównać i mocno docisnąć. Wstawić do piekarnika na 10 minut.
Wyjąć podpieczony spód, a piekarnik ustawić by się nagrzał do 240 stopni. 
Zmiksować twaróg z cukrem, aż będzie kremowy i puszysty. Dodać kakao, aromat, likier, jajka, śmietanę i roztopioną czekoladę, zmiksować. Wylać masę na ostudzony spód. Wstawić do piekarnika. Po 10 minutach zmniejszyć temperaturę do 110 stopni i piec jeszcze 30 minut. Wyłączyć piekarnik i pozostawić ciasto w nim (przy uchylonych drzwiczkach), aż do ostudzenia - na kolejne 2 godziny. Następnie schłodzić przez kolejne minimum 2 godziny w lodówce. 

Smacznego!
J.


niedziela, 26 maja 2013

Fashion strawberry cupcakes


Na wstępie najserdeczniejsze życzenia dla wszystkich Mam! Szczególne dla tej najukochańszej - mojej <3
Niestety dziś nie mogę zobaczyć się z mamą, więc mogę jedynie na odległość pokazać babeczki, którymi z okazji tego święta chętnie bym mamę obdarowała... Są to urocze różowe cupcakes z truskawkowym nadzieniem. Ale nie takie zwykłe, bo z metkami najlepszych światowych projektantów mody :) Na prawdziwe zakupy u Diora czy Chanel mnie nie stać, więc sama coś dla tych domów mody zaprojektowałam :D Babeczki te osłodziły ostatnio konferencję o modowym dziennikarstwie i mam nadzieję że wszystkim smakowały. I zachęcam wszystkich do podobnych modowych szaleństw - nasze mamy na pewno by doceniły prezent od Yves Saint Laurent!


Fashion strawberry cupcakes

Składniki:
  • szklanka mąki pszennej
  • 2/3 szklanki mąki pszennej razowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody
  • 1/2 szklanki brązowego cukru
  • 1/2 szklanki maślanki truskawkowej
  • 2 jajka
  • 1/2 oleju
  • pół słoiczka konfitury truskawkowej
Krem:
  • 300 ml śmietany kremówki
  • śmietan fix (można pominąć)
  • 2 łyżki cukru waniliowego
  • odrobina różowego/czerwonego barwnika spożywczego
  • 100g białej czekolady
  • pisaki z kolorowym lukrem

Najpierw przygotować czekoladowe tabliczki: czekoladę roztopić w kąpieli wodnej, wylać na płaskie naczynie tworząc równomierną warstwę cieńszą od tabliczki czekolady. Zostawić w chłodnym miejscu na kilka godzin. Gdy czekolada całkowicie zastygnie, pociąć ostrym nożem na prostokąty pożądanej wielkości. Mini-tabliczki ozdabiać lukrowymi pisakami (u mnie nazwy światowych domów mody).
Przygotować muffiny. W jednej misce zmieszać składniki suche, w drugiej roztrzepać jajka z maślanką i olejem. Obie masy połączyć. Do formy na muffiny wypełnionej papilotkami nakładać po łyżce masy, następnie po łyżeczce konfitury i zakrywać kolejną łyżką ciasta. Piec przez 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Wyjąć z formy, gdy przestygną. 
Śmietankę ubić z fixem, cukrem i barwnikiem na sztywno. Za pomocą szprycy udekorować  babeczki. Na kremie położyć czekoladowe ozdoby.

Smacznego!
P.

sobota, 25 maja 2013

Pleśniak


Jedno z najbardziej tradycyjnych polskich ciast, które nie wiedzieć czemu, dotąd nie zagościło na naszym blogu. Przez dość nieapetyczną nazwę długo nie miałam zaufania do tego wypieku. W końcu się jednak przemogłam i było warto! Nie pojmuję, jak można coś tak smacznego nazwać mianem spleśniałego... Nazwa pochodzi chyba od warstwy owoców pod bezową pierzynką, bo faktyczni może przypominać trochę popsute jedzenie... Ale może lepiej przerzućmy się na nazwę Skubaniec - również popularną, a jakąś taką sympatyczniejszą! I tak: skubiemy sobie pyszne ciasto jasne i kakaowe, do tego warstwa kwaskowatych owoców (u mnie porzeczki i wiśnie, ale można użyć np. agrestu), a na wierzch delikatna pianka i najlepsza kruszonka. Na żadnym polskim stole nie powinno zabraknąć tego ciasta, więc do dzieła!





Pleśniak

Składniki:
  • 500 g mąki
  • 250 g masła
  • 2 łyżki kakao
  • 15g proszku do pieczenia
  • 5 jajek
  • szklanka cukru + 3 łyżki
  • słoiczek konfitury porzeczkowej
  • 250 g wiśni

Z mąki, masła, żółtek, 3 łyżek cukru i proszku do pieczenia zagnieść szybko ciasto. Podzielić na 3  części - jedną połączyć z kakao. Ze wszystkich części ciasta uformować kule, chłodzić pół godziny w lodówce. Do blaszki wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą / kaszą manną wkruszyć jedną jasną część ciasta, a następnie kulę kakaową, tak by dokładnie pokryć spód blaszki i by warstwy lekko się przemieszały. Ciasto posmarować konfiturą, następnie wyłożyć wiśnie. Białka ubić na sztywno z cukrem. Pianę wyłożyć na owoce. Na wierzch ciasta zetrzeć drugą jasną kulę tworząc grubą kruszonkę. Piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 45-50 minut. 


Smacznego!
P.





środa, 22 maja 2013

Banoffee pie


Wreszcie udało mi się zrobić wyczekiwane przez niektóych Banoffee pie. To znane ciasto może się śmiało ubiegać o miano najkaloryczniejszego w dziejach Blondies in the kitchen! Ciasteczkowy spód, banany, masa krówkowa, a do tego wszystkiego jeszcze bita śmietana... Prawdziwa bomba. Ale cóż, grzechu warta. Zwłaszcza w dobrym towarzystwie :) A dodatkowym atutem ciasta jest łatwość wykonania - nawet nie trzeba mieć piekarnika, a w przypadku użycia gotowej masy krówkowej na przygotowanie wystarczy dosłownie kilka minut.



Banoffee pie

Składniki:
  • 250 g ciasteczek (digestive, owsianych itd.)
  • 100 g miękkiego masła
  • 4 małe banany
  • puszka mleka skondensowanego słodzonego / puszka gotowej masy krówkowej
  • 300 ml śmietany kremówki
  • 30 g gorzkiej czekolady

Mleko skondensowane gotować przez minimum 2h (zamkniętą puszkę, uważając, by cały czas całkowicie znajdowała się pod powierzchnią wody), wystudzić, otworzyć. Pominąć ten krok w przypadku użycia gotowej masy krówkowej.
Ciasteczka pokruszyć i zmiksować z masłem w blenderze. Powstałą masą wyłożyć spód tortownicy (u mnie średnica 22cm), schłodzić w lodówce.
Masę toffee rozsmarować na schłodzonym ciasteczkowym spodzie. Banany pokroić w plasterki i ułożyć na toffee. Śmietankę ubić na sztywno i wyłożyć na banany. Na wierzch zetrzeć czekoladę. Przechowywać w lodówce.

Smacznego!
P.


sobota, 18 maja 2013

Czekoladowe ciasto kokosowe


Ach te ciasta z kremem... Kochają je chyba wszyscy oprócz mnie. Ale czego się nie robi dla najbliższych? Pieczenie smakołyków, które smakują im, a nie mi to podstawa ;) 
Ciasto pięknie pachnące i wytwornie wyglądające. Wilgotne, mocno czekoladowe spody, między którymi znajduję się delikatna kremowo-kokosowa warstwa, tworzą wypiek idealny na każdą okazję. Całość, co zaskakujące, nie jest za słodka i "zapychająca" - po jednym kawałeczku chce się chwytać kolejne - tak... znam takich, którzy umieją zjeść od razu pół blaszki ;) Dodatkowo na wierzchu jest niezwykle kremowa, czekoladowa polewa, która cudownie dopełnia całość zarówno smakowo, jak i wizualnie. 



Czekoladowe ciasto kokosowe
porcja na blaszkę 20 x 20 cm
inspirowany u Dorotki
Składniki 
Na ciasto:
  • 40 g mlecznej czekolady, połamanej na małe kawałki
  • 40 g gorzkiej czekolady (70%), połamanej na małe kawałki
  • 50 g kakao
  • 200 ml wrzącej wody
  • 145 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 75 g masła
  • 150 g cukru pudru
  • 100 g cukru trzcinowego
  • 2 jajka, w temperaturze pokojowej
  • 250 ml mleka kokosowego, w temperaturze pokojowej
Krem kokosowy:
  • 1/3 szklanki (ok. 80 ml) śmietany kremówki, schłodzona
  • 220 g serka mascarpone, schłodzonego
  • 1/3 szklanki cukru pudru (lub więcej, do smaku)
  • 1/2 szklanki wiórków kokosowych
Polewa czekoladowa:
  • 125 ml mleka kokosowego
  • 125 g gorzkiej czekolady (70%)
Piekarnik nagrzać do 180 stopni, dno formy wyłożyć papierem do pieczenia.
Przygotować ciasto: czekoladę i kakao umieścić w miseczce, zalać wrzącą wodą. Wymieszać, do rozpuszczenia się czekolady i uzyskania gładkiej masy. Przestudzić.
Mąkę, sodę, proszek, sól - przesiać. Utrzeć masło z cukrami na puch. Wbijać jajka, jedno po drugim, miksując do uzyskania puszystej i jasnej masy.
Powoli, ciągle miksując, wlewać mleko kokosowe, na przemian z przestygniętą czekoladą. Dodać suche składniki (mąka, soda, proszek i sól), zmiksować, tylko do połączenia się składników.
Przelać gotową masę do przygotowanej formy. Piec w temperaturze 180ºC przez około 40-50 minut - do tzw. suchego patyczka. Ciasto wyjąć, całkowicie ostudzić (można upiec dzień wcześniej).
Przygotować krem: śmietanę kremówkę ubić. Dodać do niej mascarpone i delikatnie wymieszać. Dodać cukier puder i wiórki, wymieszać do połączenia.
Ciasto przekroić wzdłuż, przełożyć kokosowym kremem. 
Przygotować polewę: mleko kokosowe doprowadzić do wrzenia. Zdjąć z palnika i dorzucić połamaną czekoladę. Poczekać chwilę, wymieszać, do całkowitego rozpuszczenia czekolady i powstania gładkiego sosu czekoladowego. Przed wylaniem na wierzch ciasta poczekać, aż przestygnie i zgęstnieje.
Wierzch udekorować polewą. Kroić na kwadraty i podawać.

Smacznego!
J.



środa, 15 maja 2013

Wyjątkowa szarlotka - Apple Pie Bars



Szarlotka, która bardziej niż zwyczajnym ciastem jest tartą, bądź krajanką. Dzięki temu, jak dla mnie łączy w sobie wiele cech ciasta idealnego - jest pełna przepysznych jabłek, na cieniutkim spodzie, z posypką na wierzchu. Do tego oblana lukrem, który wręcz uwielbiam. Po zjedzeniu dziesiątek różnych jabłeczników, śmiało mogę stwierdzić, że ten wyróżnia się na ich tle i jest wart powtórnego przyrządzenia. A wydawałoby się, że to tylko przeciętne niskie ciasto z jabłkami... Jak to wypieki czasem zaskakują ;)




Apple Pie Bars
porcja na blaszkę 25 x 35 cm
przepis z tego bloga
Składniki:
Spód:

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • szczypta soli
  • kostka masła
  • 4 łyżki maślanki
  • 1 żółtko

Nadzienie:
  • 6 średnich jabłek
  • 2,5 łyżki soku pomarańczowego
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • pół szklanki mąki
  • pół szklanki cukru białego
  • 1/3 szklanki cukru brązowego
  • 1 czubata łyżeczka cynamonu
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • 1 białko 
  • 1,5 łyżki białego cukru

Polewa:

  • 1 szklanka cukru pudru
  • 2 łyżki kremówki
  • pół łyżeczki aromatu waniliowego

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Formę wyłożyć papierem do pieczenia. 
Przygotować spód: szybko zmiksować mąkę, sól i zimne masło w malakserze (lub wymieszać widelcem do formy kruszonki). Dodać maślankę i żółtko, zagnieść ciasto i uformować kulę. Zawinąć ją w folię spożywczą i wstawić do lodówki na czas przygotowywania nadzienia.
Jabłka obrać, pokroić w drobną kostkę. Przełożyć do miski. Dodać sok wyciśnięty z pomarańczy i wanilię, wymieszać. W oddzielnej miseczce wymieszać mąkę, cukry i przyprawy. Przesypać suche składniki do jabłek, wymieszać aż jabłka będą nimi obtoczone. Odstawić.
Wyjąć ciasto z lodówki. Podzielić na dwie części w stosunku 2:1. Większą część rozwałkować i wyłożyć nią spód formy. Wyłożyć na spód jabłka. Z białka i cukru ubić pianę. Sztywną pianę wyłożyć na przygotowane jabłka. Na pianę pokruszyć (lub zetrzeć) pozostałą część ciasta. Ciasto wstawić do piekarnika. 
Piec 50-60 minut, aż wierzch będzie złotobrązowy. Wyjąć i odstawić na minimum 30 minut do ostudzenia. W międzyczasie przygotować lukier: wymieszać wszystkie składniki dokładnie łyżką, stopniowo dosypując cukier puder. Udekorować nim wierzch ciasta. 
Przechowywać ciasto w lodówce. 

Smacznego!
J.



niedziela, 12 maja 2013

Kanadyjski przysmak - Nanaimo Bars


Przyznam szczerze, że nie słyszałam wcześniej o tym deserze, a podobno jest to jeden z najsłynniejszych kanadyjskich przysmaków. Deser o długiej historii, który podbił serca wszystkich Amerykanów. Może Wasze też zdobędzie :)
Zdecydowanie na uwagę i wiele pochwał zasługuje spód - ma wyjątkowy smak i jak dla mnie sam mógłby być oddzielnym ciastem. Mocno orzechowy, intensywnie czekoladowy, po prostu nadaje charakter całemu deserowi. Reszta bowiem jest bardzo prosta i zwyczajna... 
Nie jestem fanką bardzo słodkich ciast, a to zdecydowanie do nich należy. Rzekłabym, że można zasłodzić się jednym kawałkiem, ale tak nie jest. To ciasto po prostu wciąga, mimo że ma się już dosyć cukru, to chce się sięgnąć po następny (i jeszcze następny...) kawałek. Ma w sobie po prostu coś niezwykłego.


Nanaimo Bars
porcja na blaszkę 25 x 25 cm
Składniki:
Na spód:
  • pół kostki masła
  • pół tabliczki posiekanej gorzkiej czekolady
  • 1 jajko, roztrzepane
  • 150 g ciastek owsianych, pokruszonych
  • 1 szklanka wiórek kokosowych
  • pół szklanki rozdrobnionych migdałów
Warstwa środkowa:
  • pół kostki masła, miękkiego
  • 3 łyżki śmietany kremówiki
  • 2 łyżki proszku z budyniu waniiowego
  • 2 szklanki cukru pudru
Warstwa wierzchnia:
  • pół tabliczki posiekanej gorzkiej czekolady
  • pół tabliczki posiekanej mlecznej czekolady
  • 1 łyżka oleju
  • 1 łyżka posiekanej białej czekolady
Kokos i migdały uprażyć na patelni, aż będą brązowe. Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia. 
W kąpieli wodnej rozpuścić czekoladę z masłem. Dodać jajko, wymieszać, zdjąć z palnika, gdy powstanie gęsta, jednolita masa. Dosypać ciastka i orzechy, połączyć. Wysypać na spód blaszki, równomiernie rozłożyć i mocno docisnąć. Wstawić do lodówki na czas przygotowywania następnej warstwy.
Zmiksować masło, kremówkę i budyń. Dosypać cukier puder, ubijać do powstania puszystej i jednolitej masy. Wyłożyć na przygotowaną wcześniej dolną warstwę i równomiernie rozprowadzić. Przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na 1-2 godziny. 
Przygotować polewę. Czekoladę gorzką i mleczną rozpuścić w kąpieli wodnej z dodatkiem oleju. Odstawić na kilka minut do ostygnięcia. W międzyczasie rozpuścić w kąpieli wodnej białą czekoladę. Wylać ciemną polewę na przygotowane wcześniej ciasto, równomiernie rozprowadzić. Białą czekoladę przełożyć do woreczka foliowego, uciąć jego narożnik i zrobić równoległe kreski na czekoladowe polewie. Przeciągając wykałaczkę prostopadle do pasków zrobić wzorki. 
Wstawić do lodówki na 10-15 min, wyjąć i pokroić. Jak po takim czasie pokroimy to czekolada się nie połamie. Wstawić ponownie do lodówki na minimum 2 godziny przed podaniem. 

Smacznego!
J.

piątek, 10 maja 2013

Warzywny tort naleśnikowy

Lubicie naleśniki? Lubicie warzywa? Zatem zapraszam na tort, niezwykły, bo wytrawny. Dla mnie to takie naleśniki w wersji a la lazania. Uwielbiam wszelkie tego typu kombinacje i robiłam je już nie raz, zawsze zmieniając jakiś składnik. Ta wersja chyba najbardziej przypadła mi do gustu, więc polecam serdecznie, nawet jeśli myślicie, że naleśniki to tylko na słodko, a szpinak jest ogólnie bleee ;) Wykonanie jest proste, efekt pyszny, a do tego torcik prezentuje się ładnie, a naje nim się przynajmniej czworo głodomorów. Wspaniały w wersji prosto z piekarnika, ale dla mnie nawet na zimno smakuje świetnie.



Warzywny tort naleśnikowy

Składniki:
Naleśniki:
  • 1 i 1/3 szklanki mąki
  • 1 i 3/4 szklanki mleka
  • 2 jajka
  • 3 łyżki oleju
  • pół łyżeczki soli
  • przyprawy według uznania (dałam łyżkę koperku)
Farsz:
  • 300-400 g mrożonego szpinaku 
  • 3 pomidory
  • 1/2 szklanki gęstego soku pomidorowego
  • 1 duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 50 g serka topionego
  • 100 g mozzarelli
  • sól, pieprz, bazylia, tymianek itd.


Mąkę wsypać do miski, dodać jajka, olej, mleko i sól, zmiksować. Odstawić. Na minimalnej ilości tłuszczu (lub bez) usmażyć naleśniki (mniej więcej o średnicy tortownicy, z przepisu wyszło więcej niż użyjemy do tortu). 
Przygotować dwa farsze. Cebulę i czosnek drobniutko posiekać, podzielić na dwie części i poddusić. Do połowy cebuli dodać drobno pokrojone pomidory, do drugiej części dodać szpinak. Obie masy dusić na wolnym ogniu, aż szpinak się rozmrozi, a pomidory zaczną się  rozpadać. Do masy szpinakowej wmieszać serek topiony i przyprawy według własnego upodobania (pieprz, sól, tymianek itd.). Do pomidorów dolać gęsty sok, dusić dalej, dodając przyprawy (pieprz, sól, bazylia itd.). Mozzarellę zetrzeć na tarce. W tortownicy układać kolejno: placek naleśnikowy, połowę farszu zielonego, naleśnik, połowę farszu pomidorowego, naleśnik, resztę farszu zielonego, naleśnik, ostatnią warstwę czerwoną, wierzch posypać grubo serem mozzarella. Zapiekać 15 min w temperaturze 180 stopni (po kilku minutach można przykryć folią aluminiową, by ser na wierzchu się zbytnio nie przypiekł). Kroić tort ostrym nożem na trójkątne porcje.

Smacznego!
P.






Przepis dodaję do Akcji - Kolacja!
Akcja Kolacja

wtorek, 7 maja 2013

Batoniki podwójnie czekoladowe z bakaliami

Co by tu właściwie napisać, gdy najprostsze streszczenie przepisu brzmi: czekolada z czekolady :) Tak, tak, dokładnie. Roztopić czekolady, by zaraz znowu musiały zastygnąć... może to trochę dziwne, ale to naprawdę fajna alternatywa dla zajadania się kolejnymi kostkami prosto z opakowania. Możemy stworzyć batoniki z połączenia ulubionych czekolad i z dodatkami, o jakich tylko w sklepach marzymy. U mnie prosto, ale dla mnie idealnie. Gorzka czekolada, bo to zdrowe, biała, bo słodko i bakalie, które akurat trafiły się w kuchni, by było jeszcze smaczniej i ładnie wyglądało. 
Batoniki podwójnie czekoladowe z bakaliami

Składniki:
  • 200 g czekolady gorzkiej
  • 100 g czekolady białej
  • bakalie (u mnie żurawina, suszone śliwki, migdały, kokos)
Gorzką czekoladę połamać i na wolnym ogniu rozpuszczać w kąpieli wodnej (metalową miskę ustawić nad garnkiem z wrzącą wodą), aż do uzyskania jednolitej masy. W oddzielnej kąpieli podobnie roztopić czekoladę białą. Na desce lub blaszce położyć folię spożywczą i na nią wylać grubą warstwę ciemnej czekolady, starając się utworzyć prostokąt (nieco większy niż standardowe czekolady). Na warstwę ciemną wylać esy-floresy z czekolady białej, najlepiej utworzyć ciekawy łaciaty wzorek za pomocą patyczka. Wierzch obficie obsypać ulubionymi bakaliami - większe kawałki uprzednio posiekać, jeśli używamy orzechów to lekko wcisnąć je w czekoladę, by się trzymały. Odstawić na kilka godzin w chłodne miejsce. Gdy tabliczka całkowicie zastygnie pokroić ostrym nożem na batoniki (wychodzi 8-9 sporych kawałków). Przechowywać w lodówce.

Smacznego!
P.

niedziela, 5 maja 2013

Chrupiące ciastka owsiane


Wyjątkowe ciastka owsiane, które robi się w mig! Różnią się smakiem od innych przedstawicieli tej pysznej grupy wypieków. Przypominają bowiem bardziej cienkie płatki, niż zwyczajne ciacha. Smak jest ciężki do opisania - mocno maślane, intensywnie owsiane i słodziutkie. Ale zdecydowanie pyszne i wciągające. Po prostu nie ma możliwości skończyć jedzenie ich po tylko jednym ciastku, ręka sama łapie następne, i następne i... aż się skończą! :)


Chrupiące ciastka owsiane
porcja na około 40 ciastek
przepis z tego bloga
Składniki:
  •  1 szklanka płatków owsianych
  • 1/4 szklanki mąki
  • szczypta soli
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2/3 szklanki brązowego cukru
  • 100 g masła
  • 1 żółtko
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
Piekarnik rozgrzać do 170 stopni, blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia.

Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodać jajko, żółtko i aromat, następnie zmiksować.
Dosypać suche składniki - mąkę, proszek do pieczenia, sól, płatki owsiane, wymieszać.
Wykładać małą łyżeczką masę na papier, zachowując odstępy około 5 cm między porcjami - ciasta mocno się rozpłyną podczas pieczenia - średnio nakładać po 9 porcji na blaszkę. 
Piec około 7 minut - aż brzegi ciasteczek będą złoto-brązowe. Nie piec za długo. 
Wyjąć, odczekać aż troszkę przestygną (około 5 minut) i zdjąć z papieru do pieczenia, odstawić do ostudzenia i zesztywnienia na kratce. 

Smacznego!
J.