Po dłuższej niż zwykle przerwie na blogu wracamy z nowymi przepisami. Dziś wiosennie, a zarazem świątecznie. Łatwe w wykonaniu, a zarazem bardzo efektowne ciasteczka różyczki!
I tak przy okazji, taki uroczy słodki kwiatowy bukiecik z najlepszymi życzeniami dla mojej kochanej współbloggerki z okazji jej dzisiejszych urodzin! ;* Sto lat! ;*
2 łyżeczki wody różanej (lub ekstraktu z wanilii) lub nasionka z 1 laski wanilii
szczypta soli
Wszystkie składniki wrzucić do malaksera i zmiksować, aż ciasto będzie
tworzyło gładką kulę. Można również wszystkie składniki umieścić w
misie, posiekać szybko nożem, krótko wyrobić, do połączenia. Ciasto
owinąć folią spożywczą i schłodzić w lodówce przez 30 minut.
Po tym czasie ciasto wyjąć z lodówki, rozwałkować na grubość 1,5 - 2
mm. Wykrawać z ciasta kółka o średnicy 7 - 8 cm (nie większe). Układać
je po 4, jak tu. Zwinąć, następnie przekroić na pół.
Powstaną 2 różyczki. Rozchylić płatki różyczek. Ułożyć je na blaszce do
pieczenia wyłożonej papierem do pieczenia; jeśli blaszka jest
nieprzywierająca papier można pominąć.
Blaszki z różyczkami umieścić w lodówce na około 2 godziny.
Po tym czasie piec w temperaturze 200ºC przez około 15 minut (pierwsze 5
minut piekłam w temperaturze 220ºC, by róże się zapiekły i nie
rozpłynęły na blaszce). Warto na próbę upiec 1 - 2 różyczki, by 'wyczuć'
swój piekarnik. Ja piekłam, przykrywając róże po kilku minutach folią
aluminiową, by się z wierzchu nie spaliły - róże są dość grube i ciasto
może potrzebować więcej czasu, by dobrze wypiec się w środku. Wystudzić
na kratce.
Muszę przyznać, że trochę ostatnio zaniedbujemy bloga... A. ciągle zabiegana, a ja jakoś nie mam weny na słodkości, za to wpadłam w szał robienia zdrowych obiadków :) No ale żeby nie było - oczywiście nadal jesteśmy zapalonymi do pieczenia blondynkami, więc zapraszam na kolejne cupcakes. Takie biało-czarne, czekoladowo-kremowe, dla mnie idealne w swej prostocie. Nie tak słodkie jak poprzednie, mocno czekoladowe, zdecydowanie warte spróbowania!
Czekoladowe cupcakes z kremem mascarpone na 12 babeczek
Składniki:
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
2-3 łyżki kakao
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/3 łyżeczki sody
1/2 szklanki cukru
2 jajka
1/2 szklanki maślanki
100 g przestudzonego, roztopionego masła
100 g gorzkiej czekolady
110 g białej czekolady
Na krem:
250 g mascarpone
100 g kremowego serka śmietankowego
1 szklanka cukru
Obie czekolady drobno pokroić. Przygotować
dwie miski: w jednej połączyć składniki suche, w drugiej płynne.
Obie masy zmieszać, na koniec dodając czekoladę. Ciasto nakładać łyżką do formy na muffiny
wyłożonej papilotkami lub natłuszczonej (do ¾ wysokości otworów). Piec
przez 20 minut w temperaturze 180 stopni. Wystudzić. Wszystkie składniki kremu dokładnie zmiksować. Ostudzone babeczki udekorować nakładając krem za pomocą szprycy. Gotowe cupcakes przechowywać w lodówce.
Słodko-kwaśny wypiek? Proszę bardzo: limonkowe cupcakes.Piekielnie słodki krem jadalny tylko dzięki lekko kwaskowatej bazie muffinek. Wypiek w sam raz na powitanie słonecznych dni - takie orzeźwiające i osładzające życie muffinki dla wszystkich, którzy mają nadzieję, że zima odeszła na dobre!
Limonkowe cupcakes
na 12 babeczek
Składniki:
1 i 3/4 szklanki mąki pszennej
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/3 łyżeczki sody
1/2 szklanki brązowego cukru
1 i 1/2 limonki
2 jajka
1/2 szklanki maślanki
1/3 szklanki oleju
Na krem:
100g miękkiego masła
1 i 1/2 szklanki cukru pudru
sok z 1/2 limonki
odrobina barwnika w płynie
Z limonek wycisnąć sok, a skórkę zetrzeć na drobnych oczkach tarki. Przygotować
dwie miski: w jednej połączyć składniki suche, w drugiej płynne.
Obie masy zmieszać. Ciasto nakładać łyżką do formy na muffiny
wyłożonej papilotkami lub natłuszczonej (do ¾ wysokości otworów). Piec
przez 20 minut w temperaturze 180 stopni. Wystudzić. Wszystkie składniki kremu dokładnie zmiksować. Ostudzone babeczki udekorować nakładając krem za pomocą szprycy. Gotowe cupcakes przechowywać w lodówce.
Dzisiaj jest podobno tak dziwne święto jak Dzień Mężczyzny, dlatego u nas dla odmiany bardziej męski, bo mięsny, wypiek. A do tego tak łatwy, że każdy mężczyzna dałby radę go upiec. Ładne, szybkie w wykonaniu, a do tego na prawdę wyjątkowo smakujące koperty z kurczakiem, szpinakiem i serem... I choć znam miny wielu przedstawicieli płci przeciwnej na hasło "szpinak", to i tak gorąco zachęcam, życząc wszystkiego najlepszego! :)
Ciasto francuskie z kurczakiem i szpinakiem porcja na 12 paczuszek Składniki
ciasto francuskie (u mnie jedno opakowanie gotowego ciasta)
jedna duża pierś z kurczaka
6 plasterków sera żółtego
pół opakowania szpinaku mrożonego
2 łyżeczki czosnku
łyżeczka ostrej papryki
sól, pieprz
1 łyżeczka masła
1 jajko
przyprawy do kurczaka: oregano, zioła prowansalskie, bazylia, sól, pieprz
Piersi z kurczaka oczyścić. Pokroić na małe (około 2x2 cm) kawałki. Ddoprawić wymienionymi przyprawami. Odstawić na kilka godzin do lodówki. Przygotować szpinak - zamrożony wrzuć na patelnie, podgrzewać do całkowitego odparowania wody. Dodać masło, czosnek, paprykę, sól i pieprz, wymieszać, odstawić do wystygnięcia. Ciasto francuskie pokroić na 12 prostokątów. Na boku każdego z nich położyć kawałek piersi z kurczaka, szpinak i plasterek sera żółtego. Przykryć ciastem, docisnąć widelcem boki (ma powstać taka poduszeczka). Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wierzch paczuszek posmarować rozmąconym jajkiem. Piec ok. 20-25 min w piekarniku nagrzanym do 220 stopni. Podawać jeszcze gorące lub schłodzone.
Wczoraj był Dzień Kobiet, a co wszystkie kobietki lubią najbardziej? Czekoladę! Ciasto, które chyba bardziej czekoladowe by być nie mogło. Lekkie, puszyste i bardzo słodkie. Według mnie ciężko zjeść więcej niż jeden kawałeczek bez dłuższej przerwy, ale zdecydowanie po przerwie ma się ochotę na dużą dokładkę... I do tego wszystkiego jest bezglutenowe! ^^
Czekoladowa trufla
porcja na blaszkę 20 x 20 cm
przepis od Dorotki
Składniki:
150 g cukru pudru pół szklanki wody 350 g gorzkiej czekolady (70% kakao), z grubsza posiekanej
200 g masła 6 dużych jajek, żółtka i białka oddzielnie
szczypta soli
1,5 łyżeczki octu jabłkowego
2/3 ilości cukru pudru umieścić w garnuszku z grubszym dnem, zalać wodą. Podgrzewać, mieszając, do rozpuszczenia się cukru. Wsypać posiekaną czekoladę, masło i podgrzewać na małej mocy palnika, mieszając od czasu do czasu, aż wszystkie składniki się połączą i powstanie gładka, błyszcząca czekoladowa masa. W misie miksera ubić białka ze szczyptą soli, na sztywno, pod koniec ubijania dodając cukier puder (stopniowo, łyżka po łyżce) oraz ocet (lub sok z cytryny). Dodać żółtka i zmiksować. Do puszystej masy jajecznej delikatnie wmieszać ciepłą masę czekoladową, szpatułką. Formę wyłożyć dokładnie papierem do pieczenia (spód), oraz zabezpieczyć ją dokładnie folią aluminiową z zewnątrz (ciasto będzie pieczone w kąpieli wodnej). Do formy przełożyć 'ciasto'. Umieścić w większym naczyniu, do którego wlać wrzącą wodę sięgającą do 2/3 wysokości tortownicy. Piec w temperaturze 180ºC przez około 30-40 minut, aż ciasto przy dotyku patyczkiem będzie ścięte i sprężyste. Wyjąć z piekarnika, wystudzić. Schłodzić przez noc w lodówce.
Nim tegoroczny Tłusty Czwartek dobiegnie końca, mam dla Was jeszcze jeden pyszny przepis. Twarogowe pączusie - pyszne kuleczki, które robi się szybciutko, a najlepiej smakują jeszcze lekko ciepłe. Jeśli zapomnieliście o dzisiejszym genialnym święcie, macie jeszcze szansę nadrobić zaległości. A jeśli już najedliście się pączków, to nic straconego - przed nami jeszcze ostatki :)
Twarogowe pączusie na około 35 sztuk Składniki:
½ kg twarogu
6 łyżek cukru
5 łyżek gęstej kwaśnej śmietany
4 jajka
2 i ½ szklanki mąki pszennej
2 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżka octu
16 g cukru waniliowego
Dodatkowo:
olej do smażenia (min. litr)
cukier puder do oprószenia
Ser przepuścić przez maszynkę lub praskę i przełożyć do większej miski. Dodać resztę składników i wyrobić ciasto. Zwilżyć dłonie wodą i formować małe kuleczki. W garnku rozgrzewać olej i wrzucać pączusie tak, by pączki swobodnie pływały . Smażyć je z obu stron na ciemnozłoty kolor. Następnie wykładać na papierowe ręczniki, aby pączuszki ociekły z tłuszczu. Osuszone i ostudzone posypać cukrem pudrem.
Niemal trzy lata temu, jako jeden z moich pierwszych przepisów na blogu, opublikowałam przepis na moje ukochane cynamonowe bułeczki. Jadłam je od wtedy nie raz, a przy ich ostatnim pieczeniu natchnęło mnie, by przepis nieco tu odświeżyć. Więc oto powracają!
Nie
sądzicie, że cynamon to przyprawa idealna? Świetnie pasuje na przykład
do drożdżowych słodkości - takich, jak te ślimaczki, które powstały jak
gdyby z konieczności, bo przecież nie można zmarnować reszty drożdży...
Cynamonowe ślimaczki: oryginał tu, na około 18-20 sztuk Składniki:
pół szklanki ciepłego mleka
jajko
2 szklanki mąki pszennej
4 łyżki cukru
80g roztopionego i ostudzonego masła
20 g świeżych drożdży
szczypta soli
Na nadzienie:
1/4 kostki masła, roztopionego
około pół szklanki cukru
kilka łyżeczek cynamonu
jajko do posmarowania
Z drożdży, łyżki cukru, 2 łyżek mąki i połowy mleka zrobić zaczyn. Odstawić do wyrośnięcia do podwojenia objętości.
Do miski przesiać mąkę, dodać sól, jajko, resztę mleka, resztę cukru i wyrośnięty zaczyn.
Dobrze wyrobić i wlać masło. Wyrabiać, aż zacznie odchodzić od ręki,
odstawić do wyrośnięcia. Przygotować nadzienie: w
rondelku rozpuścić na wolnym ogniu masło, dodać cukier i cynamon. Kiedy ciasto podwoi objętość wyłożyć na stolnicę,
podzielić na 2 części. Każdą dość cienko rozwałkować i posmarować nadzieniem na 2/3 powierzchni.
Zwinąć w roladę, pokroić w plastry (9-10 z jednego wałka ciasta), ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując odstępy - sporo urosną.
Posmarować roztrzepanym jajkiem.
Piec około 10 - 15 minut w temperaturze 180°C.
Na święta dostałam słynną książkę Doroty z MW :) Pora zatem na wypróbowanie przepisu - na razie jeden z najprostszych, czyli łaciate babeczki. Te muffiny różnią się od innych prezentowanych przeze mnie babeczek, mają inną, bardziej sypką i lżejszą konsystencję niż standardowe muffiny. Są idealne dla miłośników babek piaskowych i stanowią wspaniałą przekąskę.
Muffiny marmurkowe Składniki:
220 g mąki
60 g mąki ziemniaczanej
150 g masła
150 g cukru
3 jajka
20 g kakao
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
tabliczka gorzkiej czekolady
Mąkę pszenną przesiać z 2/3 mąki ziemniaczanej i proszkiem do pieczenia. Masło utrzeć z cukrem, następnie wmiksowywać jajka. Połączyć z przesianą mąką. Ciasto podzielić na dwie części. Do jednej dodać 20 g kakao, a do drugiej pozostałą mąkę ziemniaczaną. Do formy na muffiny wyłożonej papilotkami nakładać po trochu masy obu kolorów aż do 3/4 wysokości otworów. Piec 25 min w 160 stopniach. Wystudzić. Polać czekoladą roztopioną w kąpieli wodnej.
Już niedługo Tłusty Czwartek! Pora więc na tłuściutkie smakołyki, na które można sobie pozwolić tylko raz na jakiś czas. Pączków było już u nas sporo (spis tutaj), teraz zatem pora na coś równie tradycyjnego, za to nieco prostszego i szybszego - przepyszne racuchy! Któż nie pamięta ich z dzieciństwa? Mi ostatnio zaserwowała takie Babcia, więc nie było już odwrotu - pora przygotować także racuszki na bloga :)
Racuchy drożdżowe
Składniki:
2 szklanki maki pszennej
jajko
szklanka ciepłego mleka
25 g świeżych drożdży
2 łyżki cukru waniliowego
szczypta soli
olej do smażenia
cukier puder do posypania
Przygotować rozczyn: drożdże rozmieszać z cukrem, dwoma łyżkami mąki i połową mleka, odstawić na 10 minut. Mąkę przesiać z solą, dodać jajko, mleko i rozczyn, wyrobić ciasto (powinno być dość klejące). Odstawić na pół godziny do wyrośnięcia. Po tym czasie na patelni rozgrzać olej (dość głęboki tłuszcz, nie za mocny płomień, by racuchy się nie spaliły), łyżką nakładać porcje ciasta formując owalne racuchy. Smażyć z obu stron na złocisty kolor. Odsączyć z tłuszczu na papierowych serwetkach, posypać obficie cukrem pudrem.
Nie wiem, czy lubicie Walentynki, ani czy w ogóle macie powody do świętowania, ale dzisiejszy przeuroczy i bajecznie prosty wypiek polecam każdemu - nawet największym sceptykom dnia zakochanych. Małe bezowe serduszka są pyszne same w sobie, a także idealne jako ozdoba do innych deserów!
Bezowe serduszka
z książki Dorotki
Składniki:
4 białka
250 g drobnego cukru
czerwony barwnik (u mnie w płynie)
szczypta soli
Białka z solą ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodawać stopniowo cukier i dalej miksować na wysokich obrotach. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Część masy bezowej nałożyć do rękawa cukierniczego i wyciskać na blachę serduszka. Do reszty masy bezowej dodać odrobinę barwnika i wymieszać, a następnie wycisnąć drugą warstwę serduszek. Bezy suszyć w piekarniku nagrzanym do 90 stopni przez około 70-75 min. Wystudzić. Smacznego! P.
Zapraszam na jedną z najlepszych wytrawnych przekąsek jakie kiedykolwiek zrobiłam. To chyba nic zaskakującego, gdyż czy może źle smakować połączenie uwielbianej na całym świecie pizzy i popularnych muffinów? Wyszyły z tego małe drożdżowe bułki pełne pysznych niespodzianek :) To idealne danie na karnawałową imprezę! U mnie w wersji serduszkowej, bo choć to nie jest bardzo romantyczne danie, to nadaje także jako przegryzka np. przy filmie oglądanym w walentynkowy wieczór.
Drożdżowe muffiny pizzowe z książki Muffinki
Składniki:
100 ml ciepłego mleka
20 g świeżych drożdży
300 g mąki
4 łyżki masła
jajko
szczypta soli
łyżeczka przyprawy do pizzy / ulubionych ziół
2 łyżki oleju
mała cebula
50 g pieczarek
mały pomidor
1/4 czerwonej papryki
1/4 puszki kukurydzy
ok 70 g żółtego sera
Wymieszać mleko z drożdżami, do rozpuszczenia. Dosypać mąkę, dodać masło, jajko, sól, zioła. Dokładnie wymieszać na gładkie, elastyczne ciasto (dość klejące). Przykryć i odstawić w ciepłe miejsce na min 30 min do wyrośnięcia. Cebulkę drobno pokroić i zeszklić na oleju, dodać drobno pokrojone pieczarki i lekko poddusić. Pomidora i paprykę pokroić w kosteczkę, kukurydzę odsączyć. Ser zetrzeć na drobnych oczkach tarki. Wszystkie warzywa i połowę sera dodać do wyrośniętego ciasta i dokładnie wymieszać, by składniki równomiernie się rozłożyły. Formę do muffinów wysmarować tłuszczem i wysypać mąką. Z ciasta z dodatkami formować kulki (nierównomierne, bo ciasto jest klejące) i umieścić je w dołkach formy na muffiny (wyjdzie około 15-16 muffinów). Posypać pozostałym serem. Piec przez około 25 min w 180 stopniach. Podawać na ciepło lub zimno, z dodatkiem ketchupu lub innego sosu. Smacznego! P.
Jak zwykle ciężko mi pisać o czymś czego nie jadłam, bo niestety nie mogłam, ale wszyscy, którzy mieli przyjemność skosztować te czekoladowe lizaki mówili, że są przepyszne. A jakie mają być? Zmiksowane smakowite ciasteczka z kremowym serkiem, oblane pyszną czekoladą... Do tego samym uroczym wyglądem wręcz zachęcają, by je podjadać :)
Oreo cake pops porcja na 15 lizaków Składniki:
125 g serka naturalnego Philadelphia
18 ciasteczek Oreo
200 g czekolady mlecznej
200 g czekolady gorzkiej
50 g białej czekolady
Ciasteczka pokruszyć, zmiksować z serkiem. Uformować z ciasta kulki wielkości orzecha włoskiego i wyłożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, wstawić na godzinę do lodówki.
Połowę ciemnej czekolady rozpuścić w kąpieli wodnej. Końce patyczków zanurzać w czekoladzie i wbijać w kulki. Wstawić całość do zamrażalnika na pół godziny.
Rozpuścić resztę ciemnej czekolady z wcześniej roztopioną, w kąpieli wodnej. Schłodzone kulki zanurzać w czekoladzie i dokładnie obtaczać. Poczekać aż nadmiar czekolady spłynie i odstawić, aż czekolada ostygnie - na jakieś 2 godziny.
Rozpuścić białą czekoladę w kąpieli wodnej. Przełożyć do rękawa cukierniczego z tylką z małym okrągłym otworkiem i dekorować według uznania. Ponownie odstawić do stężenia.
Zapowiadałam urocze różane babeczki i oto one. Idealne jako małe upominki zarówno na zbliżające się Walentynki, Dzień Kobiet, czy każde inne święto. Smak samych babeczek jest zachwycający - to zdecydowanie jedne z moich ulubionych. Intensywnie czekoladowe, o bananowym posmaku, lekko wilgotne. Krem niestety smakiem nie zachwyca, bo jest bardzo słodki, ale z pewnością dodaje wypiekowi wiele uroku... Bez niego nie byłyby takie same. Smacznego! :)
Bezglutenowe babeczki czekoladowe w róże przepis na babeczki z naszego bloga przepis na krem z moich wypieków
Składniki: Na ciasto:
1 szklanka (200g) białego cukru
¼ szklanki maki ryżowej jasnej
½ szklanki mąki ryżowej brązowej
35 g niesłodzonego kakao
¾ łyżeczki proszku
do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
1 duże jajo
1/2 szklanki rozdrobnionych bananów (około 1 średni banan)
½ szklanka ciepłej
wody
¼ szklanki mleka
1/4 szklanki oleju
1 łyżeczka wody różanej
Maślany krem różany (i różowy):
230 g masła
2,5 - 3 szklanki cukru pudru
1 łyżeczka wody różanej
2 łyżki śmietany kremówki lub 1 łyżka mleka
odrobina barwnika w paście (na czubku łyżeczki)
Piekarnik nagrzać do 180 stopni C. Posmarować (lub wyłożyć
papilotkami) formę na muffinki.
W dużej misce wymieszać ze sobą cukier, mąkę, kakao, proszek do
pieczenia, sodę oczyszczoną i sól.W drugiej dużej misce wymieszać jajka, rozdrobnione banany,
wodę, mleko, olej i aromat waniliowy. Dodać suche składniki do mokrych.
Mieszać lub ubijać aż będą dobrze połączone. Przelać lub ponakładać łyżką
ciasto do formy na muffiny, do około 3/4 wysokości. Piec około 20-25 minut lub do
momentu, kiedy włożony w środek babeczki patyczek będzie wychodzić czysty. Wyjąć z piekarnika i ostudzić na kratce.
Przygotować krem. Wszystkie składniki powinny być w
temperaturze pokojowej. Masło zmiksować/utrzeć w misie
miksera na puszystą, jasną masę. Dodawać cukier, stopniowo, cały czas ucierając
mikserem (kilka minut). Dodać wodę różaną, kremówkę i miksować. Krem powinien
być gładki, nie za gęsty. Jeśli jest zbyt gęsty - dodać odrobinę mleka, jeśli
zbyt rzadki - cukru pudru. Dodać barwnik i zmiksować.
Krem przełożyć do rękawa
cukierniczego i tylką ze wzorem dużej
gwiazdki (ja niestety nie miałam tej końcówki tylko małe gwiazdki, ale też jakoś wychodzi... ;)) wyciskać na babeczki róże,
zaczynając od środka babeczki. Smacznego! J.
Robienie czekoladek i batoników to coś, co po prostu kocham... Pozwala odpocząć, zrelaksować się i stworzyć coś pysznego. Jednak muszę przyznać, że zrobienie nastu batoników, których nie mogę jeść jest już chyba pewnego rodzaju znęcaniem się nad samym sobą ;) Na szczęście, zanim dostałam uczulenia na nie, zjadłam jednego i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że są GENIALNE! Tak pyszne, że aż ciężko to opisać... Czekoladowe, z pysznym, słodkim i lekko wilgotnym nadzieniem, wszystko zachowane i idealnych proporcjach... Zdecydowanie jeden z moich ulubionych domowych smakołyków!
Mleczko kokosowe zagotować w rondelku do wrzenia. Zdjąć z palnika, dodać pokruszoną białą czekoladę i wymieszać energicznie, aż do całkowitego rozpuszczenia czekolady. Wsypać wiórki i dokładnie połączyć wszystkie składniki. Gotową masę przelać do blaszki 20x20 cm wyłożonej papierem do pieczenia. Wyrównać powierzchnię i odstawić w suche, chłodne miejsca na minimum 12 godzin (na noc). Pokroić na równe batoniki. Wstawić blaszkę z masą na godzinę do zamrażalnika (wtedy łatwiej będzie nam obtaczać w czekoladzie). Gorzką i mleczną czekoladę roztopić w kąpieli wodnej. Najlepiej podzielić czekoladę na dwie 200 g części - po 100 g (tabliczce każdej), bo podczas obtaczania bywa, że kokos się ukruszy i w czekoladzie powstają grudki, co uniemożliwia dokładne obtaczanie. Za
pomocą dwóch widelców obtaczać schłodzone batoniki dokładnie w czekoladzie, wyjąć,
poczekać aż nadmiar czekolady ścieknie i układać batonik na papierze do
pieczenia.
Odstawić na kilka godzin, aż czekolada całkiem stężeje.
Przechowywać do 5 dni w szczelnym pojemniku. Można również przechowywać w lodówce, ale wtedy szybciej wyschną.
W sezonie na naukę/zaliczenia/projekty/egzaminy musimy mieć naprawdę dobrą wymówkę, by spędzić trochę czasu w okolicach piekarnika. Ja co roku mam w sesji zimowej ten sam powód - urodziny D. Zapraszam zatem na tegoroczny wypiek: tort, który powstawał w środku nocy i którego nawet nie miałam okazji spróbować (poza kosztowaniem poszczególnych składników). Z czystym sumieniem mogę go jednak polecić, bo otrzymałam sms o treści "pyszne, wszyscy są zachwyceni", co udowadnia chyba, że to udana pozycja na mojej wypiekowej liście. Zatem już bez osobistych opowieści - co to za cudo? Czekoladowe blaty i pyszna frużelina wiśniowa, a wszystko połączone dzięki czekoladowej warstwie śmietanowej. Po prostu musiało smakować świetnie. No i jest to wspaniały tort nie tylko na urodziny, czekolada i wiśnie są przecież idealne na nadchodzące święto zakochanych!
Tort czekoladowy z wiśniami
porcja na blaszkę 25x25cm
Składniki:
Blaty:
125g masła
125g cukru
2 łyżeczki cukru waniliowego
szczypta soli
2 jajka
75ml soku wiśniowego (zalewy ze słoika)
125g mąki pszennej
2 płaskie łyżeczki kakao
1 płaska łyżeczka cynamonu
2 łyżeczki proszku do pieczenia
100g drobno startej mlecznej czekolady
Masa wiśniowa:
około 600 g wiśni bez pestek + 250 ml soku (1-1,5 słoika wiśni w naturalnej zalewie)
30g mąki ziemniaczanej
2 łyżki cukru waniliowego
1 łyżeczka cynamonu
Dodatkowo:
500 ml śmietanki kremówki czekoladowej*
łyżka cukru
opakowanie śmietan-fix
100g kandyzowanych wiśni
Przygotować ciasto. Miękkie masło utrzeć mikserem na puszystą masę, dodając stopniowo cukier, cukier waniliowy i sól. Dalej ubijając dodać po jednym jajku. Następnie dodać sok wiśniowy. Mąkę, kakao, cynamon i proszek do pieczenia wymieszać w miseczce. Miksując na najniższych obrotach dodać do utartej masy. Dodać startą czekoladę. Formę wysmarować margaryną i posypać mąką. Wyłożyć ciasto do formy. Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez około 35min. Gotowe ciasto i pozostawić do ostygnięcia. Przygotować nadzienie. Wiśnie odsączyć na sitku. Odmierzyć 250 ml soku.2 łyżki cukru, mąkę ziemniaczaną i 6 łyżek soku z wiśni wymieszać. Resztę soku i cynamon zagotować. Do gotującego się soku dodać rozmieszaną mąkę ziemniaczaną z cukrem i sokiem i ugotować kisiel. Dodać wiśnie i dokładnie rozmieszać masę. Gotowe, wystudzone ciasto przekroić na pół tak, aby powstały dwa blaty. Pomiędzy nie nałożyć masę wiśniową. Wstawić na godzinę do lodówki. Śmietanę ubić, dodając pod koniec ubijania cukier. Wierzch ciasta posypać śmietan-fixem (można pominąć, ale zapobiega to nadmiernemu wsiąkaniu masy). Śmietaną obłożyć ciasto. Ozdobić wiśniami kandyzowanymi i pozostałą po obłożeniu śmietanką. Ciasto chłodzić przez kilka godzin.
* użyłam śmietanki czekoladowej z SM w Gostyniu, ewentualnie można ją zastąpić, ubijając zwykłą kremówkę, pod koniec ubijania dodając trochę kakao i startej mlecznej czekolady.
Nauka, nauka, nauka... Gdy człowiek ma dużo pracy, jakoś łatwiej znaleźć mu ciekawe rozrywki. Dla mnie czymś, co bardzo pomaga się zrelaksować, jest zdobienie wypieków. Spokojna, staranna praca, jaką jest przygotowywanie torów jest czymś co wręcz uwielbiam. Zabawne, że kiedyś strasznie nie lubiłam tworzyć tych piętrowych ciast, bałam się, że mi nie wyjdą itd. Teraz, aż sama siebie zadziwiam, gdy nagle sama wymyślam nowe połączenia smakowe, które (przynajmniej według wszystkich delektujących się wypiekiem...) są pyszne. Czekoladowe blaty + maliny + posmak amaretto + kawa, to połączenie, na myśl o którym mi aż burczy w brzuchu... I choć sama niestety nie mogę jeść takich pyszności zachęcam Was do pieczenia! :)
Tort kakaowy z
malinami i kremem kawowym z białej czekolady
porcja na tortownicę
23 cm
Składniki:
Blaty kakaowe:
5 jajek
3/4 szklanki
cukru
1/2 szklanki mąki
pszennej
1/4 szklanki mąki
ziemniaczanej
1/4 szklanki
kakao
szczypta
soli
Do nasączenia:
1/3 szklanki
mocnej kawy
1/3 szklanki
Amaretto
Przełożenie:
1,5 szklanki
dżemu malinowego
Na krem kawowy z
białej czekolady:
500 ml śmietany kremówki 36%
250 g białej czekolady, dobrej jakości
4 łyżki kawy rozpuszczalnej
2 łyżeczki żelatyny
Na krem maślany na
bezie szwajcarskiej (swiss meringue buttercream):
300 g masła, w temperaturze pokojowej, pokrojonego na małe
kawałki
4 białka
1 szklanka drobnego cukru
szczypta soli
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii lub pasty z wanilii
odrobina barwnika różowego lub czerwonego
Dzień wcześniej (choć można nawet kilka godzin
przed) przygotować krem:
Czekoladę połamać na kawałki. Kremówkę przelać
do garnuszka, dodać czekoladę, kawę, postawić na palnik i podgrzewać, aż
czekolada i kawa się rozpuści i powstanie gładka masa. Dodać żelatynę i
wymieszać do jej rozpuszczenia. Zdjąć z palnika, przykryć folią spożywczą,
ostudzić. Włożyć do lodówki na całą noc (12 h).
Przed samym wykonaniem
tortu powyższą masę wyjąć z lodówki, przelać do misy miksera i ubić do momentu
powstania gęstego kremu (jak bitą śmietanę, przystawką do ubijania białek),
uważając by nie ubijać zbyt długo, by masa się nie zważyła. Gotowy krem
przechowywać cały czas w lodówce.
Przygotować blaty kakaowe:
Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną
pianę z odrobiną soli. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, dalej
ubijając. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki wymieszać z kakao,
przesiać i delikatnie wmieszać do ciasta (ja to robię na bardzo wolnych
obrotach miksera).
Dno tortownicy wyłożyć
papierem do pieczenia. Boków formy niczym nie smarować. Wylać ciasto. Piec w
temperaturze 160 - 170ºC około 30 - 40 minut (do tzw. suchego patyczka).
Gorące ciasto wyjąć z
piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je (w formie) na podłogę. Odstawić
do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Całkowicie wystudzić. Przekroić na 3
blaty.
Kawę i Amaretto (do
nasączenia) wymieszać. Dżem przełożyć do miseczki i energicznie wymieszać
łyżką.
Przygotować krem maślany:
Białka (mogą być
prosto z lodówki) umieścić w misie miksera, dodać szczyptę soli i cukier. Misę
ustawić nad kąpielą wodną. Cały czas podgrzewając, mieszać rózgą lub
łyżką/widelcem, tak długo, aż cukier w białku całkowicie się rozpuści
(najlepiej sprawdzić to organoleptycznie; rozcierając pomiędzy palcami nie
powinno być wyczuwalnych ziarenek cukru). Jeśli misa z białkami (jak i białka z
cukrem) mocno się zagrzały, odstawić do lekkiego przestudzenia.
Po tym czasie białka z
cukrem ubić dokładnie w mikserze (końcówką do ubijania białek, przez około 10
minut), aż masa będzie bardzo gęsta, a beza całkowicie zimna.
Zmienić końcówkę
miksera na mieszającą. Stopniowo, kawałek po kawałku dodawać masło, cały czas
miksując. Po pewnym czasie od rozpoczęcia ubijania masa będzie rzadsza i będzie
wyglądała na zwarzoną (absolutnie nie panikować! tak ma być ;-). To oznaka, że
wszystko jest OK i od otrzymania kremu dzieli Was zaledwie kilka minut. Dalej
miksować, aż krem wyraźnie zgęstnieje. Dodać ekstrakt z wanilii (lub Wasz
ulubiony) i zmiksować. Gotowa masa będzie charakterystycznie 'mlaskała' o ścianki
miksera.
Wykonać tort:
Na paterze położyć
pierwszy z blatów biszkoptowych, nasączyć, posmarować go 1/2 dżemu malinowego,
wyłożyć 1/3 kremu kawowego, wyrównać. Na wierzch położyć drugi blat ciasta,
nasączyć, posmarować resztą dżemu i wyłożyć połowę pozostałego kremu kawowego.
Przykryć ostatnim blatem ciasta. Wierzch i boku posmarować pozostałym kremem.
Część kremu maślanego
przełożyć do szprycy z końcówką w kształcie gwiazdki (1M, 2D, ew. 74). Na torcie malować
róże wg instrukcji podanej w filmiku: