Pokazywanie postów oznaczonych etykietą walentynki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą walentynki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 kwietnia 2014

Kruche maślane różyczki


Po dłuższej niż zwykle przerwie na blogu wracamy z nowymi przepisami. Dziś wiosennie, a zarazem świątecznie. Łatwe w wykonaniu, a zarazem bardzo efektowne ciasteczka różyczki! 
I tak przy okazji, taki uroczy słodki kwiatowy bukiecik z najlepszymi życzeniami dla mojej kochanej współbloggerki z okazji jej dzisiejszych urodzin! ;* Sto lat! ;*


Kruche maślane różyczki
porcja na około 25 sztuk
przepis z Moich Wypieków
Składniki: 
  • 180 g masła, zimnego
  • 150 g cukru pudru
  • 350 g mąki pszennej
  • 1 duże jajko
  • 1 żółtko
  • 2 łyżeczki wody różanej (lub ekstraktu z wanilii) lub nasionka z 1 laski wanilii
  • szczypta soli
Wszystkie składniki wrzucić do malaksera i zmiksować, aż ciasto będzie tworzyło gładką kulę. Można również wszystkie składniki umieścić w misie, posiekać szybko nożem, krótko wyrobić, do połączenia. Ciasto owinąć folią spożywczą i schłodzić w lodówce przez 30 minut.
Po tym czasie ciasto wyjąć z lodówki, rozwałkować na grubość 1,5 - 2 mm. Wykrawać z ciasta kółka o średnicy 7 - 8 cm (nie większe). Układać je po 4, jak tu. Zwinąć, następnie przekroić na pół. Powstaną 2 różyczki. Rozchylić płatki różyczek. Ułożyć je na blaszce do pieczenia wyłożonej papierem do pieczenia; jeśli blaszka jest nieprzywierająca papier można pominąć.
Blaszki z różyczkami umieścić w lodówce na około 2 godziny.
Po tym czasie piec w temperaturze 200ºC przez około 15 minut (pierwsze 5 minut piekłam w temperaturze 220ºC, by róże się zapiekły i nie rozpłynęły na blaszce). Warto na próbę upiec 1 - 2 różyczki, by 'wyczuć' swój piekarnik. Ja piekłam, przykrywając róże po kilku minutach folią aluminiową, by się z wierzchu nie spaliły - róże są dość grube i ciasto może potrzebować więcej czasu, by dobrze wypiec się w środku. Wystudzić na kratce.
Przechowywać w szczelnym pojemniku do 7 dni.

Smacznego!
J.

niedziela, 9 marca 2014

Czekoladowa trufla


Wczoraj był Dzień Kobiet, a co wszystkie kobietki lubią najbardziej? Czekoladę! Ciasto, które chyba bardziej czekoladowe by być nie mogło. Lekkie, puszyste i bardzo słodkie. Według mnie ciężko zjeść więcej niż jeden kawałeczek bez dłuższej przerwy, ale zdecydowanie po przerwie ma się ochotę na dużą dokładkę... I do tego wszystkiego jest bezglutenowe! ^^
 

Czekoladowa trufla
porcja na blaszkę 20 x 20 cm
przepis od Dorotki
Składniki:
  • 150 g cukru pudru
    pół szklanki wody
    350 g gorzkiej czekolady (70% kakao), z grubsza posiekanej
  • 200 g masła
    6 dużych jajek, żółtka i białka oddzielnie
  • szczypta soli
  • 1,5 łyżeczki octu jabłkowego
2/3 ilości cukru pudru umieścić w garnuszku z grubszym dnem, zalać wodą. Podgrzewać, mieszając, do rozpuszczenia się cukru. Wsypać posiekaną czekoladę, masło i podgrzewać na małej mocy palnika, mieszając od czasu do czasu, aż wszystkie składniki się połączą i powstanie gładka, błyszcząca czekoladowa masa.
W misie miksera ubić białka ze szczyptą soli, na sztywno, pod koniec ubijania dodając cukier puder (stopniowo, łyżka po łyżce) oraz ocet (lub sok z cytryny). Dodać żółtka i zmiksować.
Do puszystej masy jajecznej delikatnie wmieszać ciepłą masę czekoladową, szpatułką.
Formę wyłożyć dokładnie papierem do pieczenia (spód), oraz zabezpieczyć ją dokładnie folią aluminiową z zewnątrz (ciasto będzie pieczone w kąpieli wodnej). Do formy przełożyć 'ciasto'. Umieścić w większym naczyniu, do którego wlać wrzącą wodę sięgającą do 2/3 wysokości tortownicy.
Piec w temperaturze 180ºC przez około 30-40 minut, aż ciasto przy dotyku patyczkiem będzie ścięte i sprężyste. Wyjąć z piekarnika, wystudzić. Schłodzić przez noc w lodówce.
Podawać najlepiej z owocami lub owocową polewą. 

Smacznego!
J.



piątek, 14 lutego 2014

Bezy walentynkowe



Nie wiem, czy lubicie Walentynki, ani czy w ogóle macie powody do świętowania, ale dzisiejszy przeuroczy i bajecznie prosty wypiek polecam każdemu - nawet największym sceptykom dnia zakochanych. Małe bezowe serduszka są pyszne same w sobie, a także idealne jako ozdoba do innych deserów!

Bezowe serduszka 
z książki Dorotki

Składniki:
  • 4 białka
  • 250 g drobnego cukru
  • czerwony barwnik (u mnie w płynie)
  • szczypta soli
Białka z solą ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodawać stopniowo cukier i dalej miksować na wysokich obrotach. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Część masy bezowej nałożyć do rękawa cukierniczego i wyciskać na blachę serduszka. Do reszty masy bezowej dodać odrobinę barwnika i wymieszać, a następnie wycisnąć drugą warstwę serduszek. Bezy suszyć w piekarniku nagrzanym do 90 stopni przez około 70-75 min. Wystudzić.
Smacznego!
P. 

niedziela, 9 lutego 2014

Oreo cake pops


Jak zwykle ciężko mi pisać o czymś czego nie jadłam, bo niestety nie mogłam, ale wszyscy, którzy mieli przyjemność skosztować te czekoladowe lizaki mówili, że są przepyszne. A jakie mają być? Zmiksowane smakowite ciasteczka z kremowym serkiem, oblane pyszną czekoladą... Do tego samym uroczym wyglądem wręcz zachęcają, by je podjadać :)


Oreo cake pops
porcja na 15 lizaków
Składniki:
  • 125 g serka naturalnego Philadelphia
  • 18 ciasteczek Oreo
  • 200 g czekolady mlecznej
  • 200 g czekolady gorzkiej
  • 50 g białej czekolady
Ciasteczka pokruszyć, zmiksować z serkiem. Uformować z ciasta kulki wielkości orzecha włoskiego i wyłożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, wstawić na godzinę do lodówki. 
Połowę ciemnej czekolady rozpuścić w kąpieli wodnej. Końce patyczków zanurzać w czekoladzie i wbijać w kulki. Wstawić całość do zamrażalnika na pół godziny. 
Rozpuścić resztę ciemnej czekolady z wcześniej roztopioną, w kąpieli wodnej. Schłodzone kulki zanurzać w czekoladzie i dokładnie obtaczać. Poczekać aż nadmiar czekolady spłynie i odstawić, aż czekolada ostygnie - na jakieś 2 godziny.
Rozpuścić białą czekoladę w kąpieli wodnej. Przełożyć do rękawa cukierniczego z tylką z małym okrągłym otworkiem i dekorować według uznania. Ponownie odstawić do stężenia. 

Smacznego!
J.


piątek, 31 stycznia 2014

Domowe Bounty II


Robienie czekoladek i batoników to coś, co po prostu kocham... Pozwala odpocząć, zrelaksować się i stworzyć coś pysznego. Jednak muszę przyznać, że zrobienie nastu batoników, których nie mogę jeść jest już chyba pewnego rodzaju znęcaniem się nad samym sobą ;) Na szczęście, zanim dostałam uczulenia na nie, zjadłam jednego i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że są GENIALNE! Tak pyszne, że aż ciężko to opisać... Czekoladowe, z pysznym, słodkim i lekko wilgotnym nadzieniem, wszystko zachowane i idealnych proporcjach... Zdecydowanie jeden z moich ulubionych domowych smakołyków! 
Polecam ten jak i poprzedni przepis na bounty!


Domowe Bounty 
porcja na 18 batoników
Składniki:
  • 200 g wiórek kokosowych
  • 165 ml mleczka kokosowego
  • 100 g białej czekolady
  • 200 g gorzkiej czekolady
  • 200 g mlecznej czekolady
Mleczko kokosowe zagotować w rondelku do wrzenia. Zdjąć z palnika, dodać pokruszoną białą czekoladę i wymieszać energicznie, aż do całkowitego rozpuszczenia czekolady. Wsypać wiórki i dokładnie połączyć wszystkie składniki. Gotową masę przelać do blaszki 20x20 cm wyłożonej papierem do pieczenia. Wyrównać powierzchnię i odstawić w suche, chłodne miejsca na minimum 12 godzin (na noc). Pokroić na równe batoniki. Wstawić blaszkę z masą na godzinę do zamrażalnika (wtedy łatwiej będzie nam obtaczać w czekoladzie). Gorzką i mleczną czekoladę roztopić w kąpieli wodnej. Najlepiej podzielić czekoladę na dwie 200 g części - po 100 g (tabliczce każdej), bo podczas obtaczania bywa, że kokos się ukruszy i w czekoladzie powstają grudki, co uniemożliwia dokładne obtaczanie.
Za pomocą dwóch widelców obtaczać schłodzone batoniki dokładnie w czekoladzie, wyjąć, poczekać aż nadmiar czekolady ścieknie i układać batonik na papierze do pieczenia. 
Odstawić na kilka godzin, aż czekolada całkiem stężeje. 
Przechowywać do 5 dni w szczelnym pojemniku. Można również przechowywać w lodówce, ale wtedy szybciej wyschną. 

Smacznego!
J.

niedziela, 26 stycznia 2014

Tort czekoladowy z wiśniami

W sezonie na naukę/zaliczenia/projekty/egzaminy musimy mieć naprawdę dobrą wymówkę, by spędzić trochę czasu w okolicach piekarnika. Ja co roku mam w sesji zimowej ten sam powód - urodziny D. Zapraszam zatem na tegoroczny wypiek: tort, który powstawał w środku nocy i którego nawet nie miałam okazji spróbować (poza kosztowaniem poszczególnych składników). Z czystym sumieniem mogę go jednak polecić, bo otrzymałam sms o treści "pyszne, wszyscy są zachwyceni", co udowadnia chyba, że to udana pozycja na mojej wypiekowej liście. Zatem już bez osobistych opowieści - co to za cudo? Czekoladowe blaty i pyszna frużelina wiśniowa, a wszystko połączone dzięki czekoladowej warstwie śmietanowej. Po prostu musiało smakować świetnie. No i jest to wspaniały tort nie tylko na urodziny, czekolada i wiśnie są przecież idealne na nadchodzące święto zakochanych!


Tort czekoladowy z wiśniami
porcja na blaszkę 25x25cm

Składniki:
Blaty:
  • 125g masła
  • 125g cukru
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • 75ml soku wiśniowego (zalewy ze słoika)
  • 125g mąki pszennej
  • 2 płaskie łyżeczki kakao
  • 1 płaska łyżeczka cynamonu
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 100g drobno startej mlecznej czekolady
Masa wiśniowa:
  • około 600 g wiśni bez pestek + 250 ml soku (1-1,5 słoika wiśni w naturalnej zalewie)
  • 30g mąki ziemniaczanej
  • 2 łyżki cukru waniliowego
  • 1 łyżeczka cynamonu
Dodatkowo:
  • 500 ml śmietanki kremówki czekoladowej*
  • łyżka cukru
  • opakowanie śmietan-fix
  • 100g kandyzowanych wiśni

Przygotować ciasto. Miękkie masło utrzeć mikserem na puszystą masę, dodając stopniowo cukier, cukier waniliowy i sól. Dalej ubijając dodać po jednym jajku. Następnie dodać sok wiśniowy. Mąkę, kakao, cynamon i proszek do pieczenia wymieszać w miseczce. Miksując na najniższych obrotach dodać do utartej masy. Dodać startą czekoladę.
Formę wysmarować margaryną i posypać mąką. Wyłożyć ciasto do formy.
Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez około 35min. Gotowe ciasto i pozostawić do ostygnięcia.
Przygotować nadzienie. Wiśnie odsączyć na sitku. Odmierzyć 250 ml soku.2 łyżki cukru, mąkę ziemniaczaną i 6 łyżek soku z wiśni wymieszać. Resztę soku i cynamon zagotować. Do gotującego się soku dodać rozmieszaną mąkę ziemniaczaną z cukrem i sokiem i ugotować kisiel. Dodać wiśnie i dokładnie rozmieszać masę.
Gotowe, wystudzone ciasto przekroić na pół tak, aby powstały dwa blaty. Pomiędzy nie nałożyć masę wiśniową. Wstawić na godzinę do lodówki.
Śmietanę ubić, dodając pod koniec ubijania cukier. Wierzch ciasta posypać śmietan-fixem (można pominąć, ale zapobiega to nadmiernemu wsiąkaniu masy). Śmietaną obłożyć ciasto. Ozdobić wiśniami kandyzowanymi i pozostałą po obłożeniu śmietanką. Ciasto chłodzić przez kilka godzin.
* użyłam śmietanki czekoladowej z SM w Gostyniu, ewentualnie można ją zastąpić, ubijając zwykłą kremówkę, pod koniec ubijania dodając trochę kakao i startej mlecznej czekolady.

Smacznego!
P.



niedziela, 7 kwietnia 2013

Magiczne ciasto czekoladowe


Raz, dwa, trzy, zaczynamy czary na blogu! Magiczne ciasto jest naprawdę magiczne, to nie jest  żart. Za nic nie jestem w stanie pojąć, dlaczego powstaje ono takie, jakie powstaje. Tworzymy jedną płynną masę (mieszanie mleka z pianą z białek jest dosyć ciekawym przeżyciem...), a powstaje nam dwuwarstwowe ciasto. Na spodzie przepyszny pudding - gęsty, sztywny, o mocno intensywnym czekoladowym smaku. Oddzielnie byłby już dobrym deserem. Na nim puszysty czekoladowy biszkopt, który nadaje ciastu lekkości... Smak wyjątkowy, nie sposób się oprzeć. Choć bardziej od smaku magiczne jest fakt rozwarstwienia ciasta. Jak się postaracie to mogą powstać nawet trzy wyraźne warstwy! Więc bierzcie różdżki i lećcie czarować! :)


Magiczne ciasto czekoladowe
porcja na blaszkę 20x25 cm
Składniki:
  • 140 g masła
  • 750 ml mleka
  • 140 g mąki
  • 55 g kakao
  • 5 jajek (oddzielnie białka i żółtka)
  • 260 g cukru pudru
  • 2,5 łyżki mocnego espresso
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • +cukier puder do oprószenia

Piekarnik rozgrzać do 160 stopni. Formę wysmarować masłem i wysypać mąką.
Masło rozpuścić, odstawić. Mleko podgrzać, odstawić. Mąkę wymieszać z kakao, odstawić. Żółtka utrzeć z cukrem na puszystą, jasną masę. Dodać masło, espresso i ekstrakt waniliowy, ubijać przez około 2 minuty. Wsypać mąkę i kakao, zmiksować. Wlać mleko i dokładnie wymieszać (radzę robić to trzepaczką, ponieważ mieszając mikserem można nieźle nachlapać). 
Ubić pianę z białek. Dodać 1/3 piany z białek do mlecznej masy, delikatnie wymieszać. Powtórzyć, aż cała piana będzie wmieszana do ciasta. 
Przelać masę do przygotowanej formy. Piec 50-60 minut lub do momentu kiedy ciasto lekko potrząsane tylko lekko, a nie mocno się trzęsie (wiem, że to brzmi dziwnie, ale ciężko mi opisać, radzę zatem mniej odważnych trzymać się zegarka ;)). 
Wyjąć, ostudzić całkowicie. Ostudzone oprószyć cukrem pudrem. 

Smacznego!
J. 


niedziela, 19 lutego 2012

Mus czekoladowy



Ten mus kończy serię musów autorstwa Marthy Stewart, które robiłam na tegoroczne Walentynki i choć prezentuję go już kilka dni po nich, uważam, że to nie problem, ponieważ słodkie desery można robić w ramach niespodzianki każdego dnia. Szczególnie takie, które wymagają tak mało pracy, jak ten. A efekt jest powalający... Mus jest delikatny, jednocześnie puszysty i kremowy... I zdecydowanie bardzo mocno czekoladowy! Pyszny! Nawet ja, która nie jestem fanem czekolady, nie mogłam mu się oprzeć. :)


Mus czekoladowy
porcja na 4 naczynka
przepis Marthy Stewart
Składniki:
  • 4 duże żółtka
  • 1/4 szklanki cukru
  • szczypta soli
  • 2 łyżki kakaa
  • 60 g gorzkiej czekolady, posiekanej
  • 3/4 szklanki kremówki
W małym garnku doprowadzić wodę do gotowania, ustawić na nim metalową miskę. W niej, nadal gotując wodę pod spodem (czyli gotując rzeczy w misce na parze),  wymieszać żółtka, cukier i sól, aż cukier się rozpuści, a mieszanina będzie ciepła - w sumie 2-3 minuty. Zdjąć z palnika i szybko dodać czekoladę i kakao. Mieszać, aż czekolada się rozpuści, a cała masa będzie gładka. Studzić w temperaturze pokojowej. W średniej misce ubić śmietankę. Dodać połowę śmietanki do czekoladowej mieszaniny (która ma być temperaturze pokojowej), wymieszać do połączenia. Delikatnie dodać resztę śmietanki i ostrożnie wymieszać. Podzielić mus na 4 naczynka. Chłodzić przez przynajmniej 2 godziny (do 1 dnia). Wyjąć mus z lodówki 15 minut przed podaniem. Ozdobić startą czekoladą.  

Smacznego!
J.

środa, 15 lutego 2012

Chocolate Custard Cups




Choć już po Walentynkach to walentynkowa seria na naszym blogu trwa. Zastanawiałam się mocno w tym roku, co takiego wyróżnia walentynkowe desery. W końcu każde ciastka można wyciąć tak, aby miały kształt serduszek i każde ciasto można zrobić w formie w kształcie serca. Zatem musi być jakiś inny czynnik... I doszłam do wniosku, że taki głównym jest czekolada. W końcu wszędzie teraz są brownies, czekoladowe babeczki, czekoladowe puddingi, czekolady na gorąco itp. Podążając za tym trendem u nas kolejny czekoladowy deser. Tym razem mniej kremowy, pieczony, ale podawany na zimno. Łączący w sobie smak ciasta i musu, aż ciężko go dokładnie opisać. Trzeba zatem wypróbować tę pyszność!




Chocolate Custard Cups
na 4 porcje
przepis Marthy Stewart
Składniki:
  • 3/4 szklanki mleka
  • 3/4 szklanki kremówki
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 3 żółtka
  • 1/4 szklanki cukru
  • szczypta soli
  • 90 g roztopionej czekolady
Piekarnik rozgrzać do 160 stopni. Zagotować wodę w czajniku. W rondelku doprowadzić kremówkę z mlekiem i aromatem do gotowania. Zdjąć z palnika. 
Żółtka, cukier i sól ubić na puszystą masę, nastepnie dodać czekoladę. Ciągle miksując dodać gorącą śmietanową mieszaninę. Zebrać piankę powstałą na powierzchni. 
Podzielić mieszaninę na 4 naczynka i umieśćić je w naczyniu żaroodpornym. Do naczynia nalać gorącą wodę do połowy wysokości małych naczynek. Przykryć wszystko folią do pieczenia. Wstawić do piekarnika. 
Piec, aż masa się zetnie, ale wciąż będzie lekko "drgająca" - 40-45 minut. Wyjąć z naczynia i chłodzić w lodówce przez przynajmniej 2 godziny.


Smacznego!
J.

wtorek, 14 lutego 2012

Serduszkowe babeczki brownies




Słodkości od serca to u mnie standard, nie robią więc w Walentynki takiego szału jak wypiek kogoś, kto na co dzień stroni od piekarnika... No ale okazja to okazja, z wyrazami miłości powstały więc urocze czekoladowe serduszka. Małe brownies - bardzo smaczne, chrupiące na zewnątrz i miękkie, mułowate w środku, baaardzo czekoladowe i słodkie. Jako że z miłości trzeba się czasem poświęcać użyłam pół na pół czekolady mlecznej i gorzkiej, sama jednak preferuję oryginalną wersję, tylko >70% kakao. Dzieło zwieńczyła różowa bita śmietana - jak się okazało hit całego deseru bo hmmm.... było dzięki niej wesoło ;D.






Serduszkowe babeczki brownies
na bazie przepisu z MoichWypieków 


Składniki:
na 9 babeczek
  • 80 g masła
  • 100 g gorzkiej czekolady, połamanej
  • 50 g mlecznej czekolady, połamanej
  • 100 g brązowego cukru
  • 2 jajka, roztrzepane
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 2/3 szklanki (100 g) mąki pszennej
  • 1 łyżka kakao
  • 50 g mlecznej czekolady, posiekanej - dodatkowo
  • + 200 ml śmietanki kremówki
  • + 2 łyżki gęstego syropu malinowego
  • + 1 łyżka cukru
  • + śmietan fix (ja nie dodałam)
  •  
Masło włożyć do rondelka razem z czekoladą (150 g) oraz z cukrem. Podgrzewać i mieszać, aż składniki składniki się rozpuszczą i masa będzie gładka. Przelać do większej miski.
Wmieszać jajka, ekstrakt, przesiana mąkę i kakao, wymieszać. Na końcu dodać dodatkową czekoladę, wymieszać.
Ciasto podzielić równo pomiędzy wysmarowane masłem foremki do muffinek (u mnie sylikonowe serduszka).
Piec około 20 minut w temperaturze 185ºC (podczas pieczenia babeczki mogą złowieszczo bulgotać, po wystudzeniu wszystko jednak powinno być ok), przestudzić, wyjąć z foremek.
Dobrze schłodzoną śmietankę ubić na sztywno, pod koniec dodając cukier i syrop malinowy, by masa się lekko zaróżowiła; można dodać śmietanfix, żeby krem był sztywniejszy. Udekorować nim wierzch babeczek. Podawać ukochanemu :)

Smacznego!
P.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Podwójnie czekoladowy pudding



Walentynki już jutro, więc chyba najwyższa pora również z mojej strony zacząć walentynkowe przepisy. I choć niestety święto zakochanych będę spędzać z dala od ukochanego, zapewne sama przed telewizorem, to mam troszkę walentynkowych przepisów do pokazania. Przydadzą się na przyszły rok, bo część się ukaże już po walentynkach. Jako pierwszy jest pyszny, mocno czekoladowy pudding. Dla mnie ma smak wręcz idealnego puddingu czekoladowego, nie jest ani za słodki, ani mdły, ani za mało czekoladowy. Ma idealną konsystencję, a poza tym robi się go błyskawicznie. Pychota!


Podwójnie czekoladowy pudding
przepis na 2-3 porcje
przepis Marthy Stewart

  • 1/3 szklanki cukru
  • 1/6 szklanki kakao
  • 1/8 szklanki mąki kukurydzianej
  • 1/8 łyżeczki soli
  • 1,25 szklanki pełnego mleka
  • 2 żółtka
  • 1 łyżka masła
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 55 g gorzkiej czekolady, posiekanej

W średnim rondelku wymieszać cukier, kakao, mąkę i sól. Stopniowo, nadal mieszając trzepaczką, dodawać mleko, uważając by dokładnie rozpuścić mąkę. Wmieszać żółtka jaj. Ciągle ubijając, na średnim ogniu podgrzać do momentu, aż powstaną pierwsze bąble, zajmuje to około 8 minut. Zmniejszyć płomień, gotować, ciągle mieszając, jeszcze przez minutę. Zdjąć z palnika i szybko przelać do miski. Dodać masło, wanilię i czekoladę, mieszać, aż wszystko będzie gładkie. Przykryć miskę folią spożywczą i chłodzić od 3 godzin do 3 dni. Przed podaniem należy wymieszać trzepaczką pudding, aż  będzie gładki i przelać go do naczynka, następnie ozdobić. 


Smacznego!
J.


niedziela, 12 lutego 2012

Czekoladowe fondanty




Walentynki tuż tuż, a podobno najlepsze na ten dzień są czekoladowe desery. Proponuję więc fondanty - rozpływające się w ustach babeczki, których czar polega na płynnej czekoladzie wypływającej ze środka po pierwszym kęsie. Ponoć trudno osiągnąć idealny efekt - bo liczą się proporcje, temperatura i czas. Wypróbowałam przepis Jamiego Olivera i wyszło pysznie, baaaardzo czekoladowo i puszyście, ale nie do końca idealnie - bo płynna czekolada owszem była, ale w zdecydowanie za małej ilości. A wszystko przez wielkość formy - robiłam w takiej na muffiny, a więc wyszło 12 babeczek, przepis był na 6 nieco większych fondantów, i pewnie dlatego mimo odpowiedniej temperatury i czasu środek zdążył za bardzo stężeć. Następnym razem skrócę czas pieczenia o przynajmniej 2 minuty, ale przepis podaję oryginalny, na te większe foremki. 




Czekoladowe fondanty
przepis Jamiego Olivera


Składniki:
  • 100 g masła
  • szczypta soli
  • 150 g gorzkiej czekolady (min 70% kakao)
  • 4 duże jajka
  • 125 g cukru
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • skórka otarta z 1 pomarańczy 
Masło rozpuścić z solą i czekoladą w kąpieli wodnej, mieszając od czasu do czasu, by składniki dobrze się połączyły. 
W drugiej misce ubić mikserem jajka z cukrem na puszystą, jasną masę. Dodać rozpuszczoną czekoladę i dokładnie wymieszać. Dodać przesianą mąkę, skórkę pomarańczową i ponownie przemieszać. 
Foremki grubo wysmarować masłem, wyłożyć pergaminem i wylać do nich czekoladową masę. Chłodzić godzinę w lodówce. 
Schłodzone fondanty piec 12 minut w temperaturze 180 stopni. Upieczone ciastka odstawić na kilka minut, a następnie delikatnie wyjąć na talerzyki, uważając by nie uszkodzić delikatnej struktury. Podawać z lodami lub śmietanką.

Smacznego!
P.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Drożdżowe serduszka z orzechowym nadzieniem



Chyba nie ma zakochanej kuchareczki, która nie ma ochoty robić słodkości w kształcie serduszek. Drożdżówki są jednak jednymi z najbardziej uroczych, zwłaszcza gdy mają słodkie orzechowe nadzienie.


Drożdżowe serduszka z orzechowym nadzieniem

Składniki na ciasto (10 sztuk bułeczek):
  • 160 ml mleka
  • 2,5 łyżki cukru
  • pół łyżeczki soli
  • 1 jajko
  • 2,5 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżki roztopionego masła
  • 7 g drożdży suchych (1 opakowanie) lub 15 g drożdży świeżych
Składniki na orzechowe nadzienie:
  • 200 g zmielonych orzechów laskowych lub włoskich
  • 100 g brązowego cukru
  • 80 g śmietany kremówki
  • 40 ml rumu (można zastąpić aromatem rumowym, do smaku)
  • pół łyżeczki cynamonu
Do posmarowania: rozbełtane jajko z łyżką mleka


Zrobić zaczyn ze świeżymi drożdżami (dodać odrobinę cukru, mąki i parę łyżek letniego mleka), odstawić żeby ruszył. Wszystkie składniki, poza masłem, umieścić w misce i wyrobić. Na koniec dodać masło i ugniatać dalej. Starać się nie dosypywać więcej mąki, by ciasto nie było zbyt twarde. (Ja jednak dodałam i odrobinę mąki i odrobinę oleju. J.) Wyrabiać długo, aż ciasto nie będzie lepkie, natomiast będzie sprężyste i będzie odchodzić od ręki. (Jest to ważne, ponieważ będziemy jej później rozwałkowywać. J.) Uformować w kulę, przykryć lnianą ściereczką i pozostawić do podwojenia objętości w ciepłym miejscu.
Zrobić nadzienie - wszystkie składniki wymieszać. 
Po tym czasie ciasto podzielić na 10-12 równych części, formując z nich kulki. Każdą część rozwałkować na placuszek. Na wierzchu posmarować nadzieniem. Następnie zwinąć razem z nadzieniem, w taki sposób jak zwijamy naleśniki. Następnie naleśnik złożyć na pół. Ostrym nożem przeciąć go w połowie (od strony zgięcia), pozostawiając nieprzecięte 2 cm ciasta od góry, które należy skleić. Wywinąć na boki rozcięte części, by otrzymać kształt serca. Ułożyć na blaszce w sporych odstępach (urosną duże). [tu opis graficznyPrzykryć lnianym ręczniczkiem, pozostawić w cieple na 30 - 40 minut do wyrośnięcia. Przed samym pieczeniem warto posmarować jajkiem roztrzepanym z łyżką mleka, by były rumiane.

Piec w temperaturze 180ºC przez około 15 minut. Wystudzić.
Smacznego!
J.

piątek, 11 lutego 2011

Walentynkowe serduszka



Asia już to chyba pisała - przez żołądek do serca. Więc i ja mojemu D. na Walentynki dałam własnoręcznie przygotowane słodkości. Ale robiąc, przekonałam się, że nie można zostawiać ciastek w piekarniku osamotnionych i w trakcie pieczenia wypada je podglądać przez szybę... tak, spaliłam część przez nieuwagę :)


Czerwone serduszka

Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • 2 jajka
  • 1 białko
  • 2/3 kostki masła (ewentualnie dobrej margaryny)
  • opakowanie cukru waniliowego
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 szklanki cukru
  • kilka łyżek dżemu truskawkowego (lub innego czerwonego)
Żółtka utrzeć z cukrem i masłem. Dodać mąkę.
Ubić białka z cukrem waniliowym na pianę. Delikatnie wmieszać do masy maślanej.
Wyrobić ręcznie na jednolite, miękkie ciasto.
Owinąć w folię i chłodzić godzinę w lodówce (lub pól godziny w zamrażalniku, jeśli zależy Ci na czasie :) )
Zimne ciasto rozwałkować na grubość 3-4 mm i wykrawamy ciasteczka (na Walentynki najlepiej mieć różnej wielkości foremki-serduszka, ale spokojnie można też zrobić np. okrągłe ciastka wykrojone szklanką i kieliszkiem). W połowie dużych serduszek wykrawamy mniejsze serduszka (wykrojone ciasto możemy jeszcze raz rozwałkować i wykrawać aż zużyjemy niemal całe). Ciastka z dziurkami posmarować roztrzepanym białkiem (będą ładnie błyszczały)
Piec 8-10 min w temp 190 stopni. Jak wspominałam, pilnując, by ciastka się nie przypaliły. Wystudzić ciastka na kratce.
Całe serduszka smarować dżemem i przyciskać ciastkami z dziurką. Brzegi można posypać cukrem pudrem.

Ciasteczka dwukolorowe
(Przepis, z modyfikacjami, stąd
)
Składniki:
  • 240 g masła
  • 1 szklanka cukru
  • 1 duże jajko
  • 2 łyżeczki aromatu waniliowego
  • 2 i 2/3 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/4 szklanki gorzkiego kakao
Mikserem ubić masło z cukrem na gładką masę, dodać jajko i aromat waniliowy - dokładnie połączyć. Przesiać razem mąkę, proszek do pieczenia i sól. Wymieszać dobrze z resztą składników.
Ciasto lekko zagnieść. Podzielić na pół, do jednej części dodać kakao - wyrobić aż do uzyskania jednolitego koloru. Obie porcje zawinąć w folię, włożyć do lodówki na minimum godzinę.
Schłodzone ciasta rozwałkować (na grubość 3-4 mm). Z obydwu porcji wycinać serduszka największą foremką. Na środku każdego ciasteczka wyciąć mniejsze. Z powycinanych kształtów złożyć ciasteczka tak by kolory układały się na przemian.
Piec na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 11-12 minut.

Smacznego!
P.